W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Anieli, Feliksa, Kamili, 31 maja 2020

Jest szansa na cywilizacyjną poprawę

2020-05-22

Pierwszy raz ze śmietnikami chowanymi w gruncie spotkałam się bardzo dawno temu w USA. Potem minęło wiele lat i znów je zobaczyłam, tym razem w mojej ulubionej niemieckiej dziurce, do której tęsknię. A teraz jest szansa, że pojawią się u nas.

Wiem, że pisanie o śmieciach, generalnie odpadach jest jakoś tak mało eleganckie, ale co zrobić, jak się człowiek zajmuje ekologią, walczy o czyste środowisko, to musi też zajmować się odpadami. Nawet jak w czasie pisania słucha sobie barokowych świergotów i innych ptasich odgłosów z niespodzianej płytki, którą się dostało od pewnego wydawnictwa.

Ale o śmieciach ma być, a nie o barokowej muzyce, bo to jednak dość szczelna wiedza jest. No i jeśli chodzi właśnie o owe śmieci, to ucieszyła mnie mocno zapowiedź, że na Kwadracie pojawią się podziemne kasty na śmieci. Ucieszyło, to mało powiedziane. To była wiadomość dnia. Toć ja od lat o tym gadam, że koniecznym jest pomyślenie właśnie o takim sposobie zbierania odpadów w całej dzielnicy Nowe Miasto.

To jest rzecz podstawowa. W całym cywilizowanym świecie właśnie tak się postępuje z odpadkami. Nie stawia się dużych pojemników, tylko albo się odpady odbiera w określonym dniu, albo też buduje się właśnie takie podziemne punkty. Zwłaszcza w dzielnicach i zakątkach miast, które mają walory zabytków. I właśnie Nowe Miasto ma takie walory.

Jakby kto miał wątpliwości, to tylko przypomnę, że cała dzielnica z bardzo niewielkimi ubytkami zachowała się w stanie takim, w jakim została zaprojektowana. Nie udało się jej zniszczyć ani Rosjanom. Po prawdzie, to oni się w Nowe Miasto raczej nie zapuszczali, bo leżało na uboczu ich przemarszu na Berlin. Nie udało się też słusznie minionej władzy, choć trzeba przyznać, że się starała jak jasna cholera. Bo jak nazwać totalną niechęć do zadbania, do remontów całej substancji, jawną ochotę do dzielenia dużych zwykle mieszkań na mniejsze i to bez szacunku do tego, jaki układ owe mieszkania miały. No i nareszcie do tego, żeby na Nowym Mieście, pysznej dzielnicy wzorowanej na berlińskim art deco zrobić n mieszkań dla najuboższych i takich, którzy od zawsze mają wstręt do płacenia czynszu. No i właśnie z takimi cały czas ZGM się boryka, bo jak t panie Dziejku przekonać kogoś, żeby czynsz zaczął płacić, skoro dziadek i tatuś nie płacili… Oj, bo znów w jakieś krzaki oboczne wlazłam..

No i właśnie, jak urzędnicy ogłosili rewolucyjną informację, że takowe podziemne zbieraczki odpadów się pojawią, a w perspektywie i kolejne, może nie w pełni podziemne, pomyślałam, że właśnie to jest to, to jest to, na co ja czekam od lat. To jest faktyczny krok ku cywilizacji. Oczywiście pod warunkiem, że się jakieś głupki zaraz nie znajdą, które dołożą maks starań, aby tę nowość zepsuć. Bo jak mawiali starzy górale, kiedy im elektrykę do chaty doprowadzano, a było to w latach 60. XX wieku – panie, toć to straśnie brzyćkie, ozdupcyć to trzeba, bo toć to hałpe tylko brzydzi (cytat zaczerpnięty z opowieści ukochanej przyjaciółki oraz z książek Antoniego Kroha). No i co gazdowie robili – ano ozdupcali ową elekstrykę.

No ale ja wierna zasadzie, że nienazwane nie istnieje, będę trzymać kciuki za to, że jak się już te pojemniki pojawią, to nikomu do durnego łba nic równie głupiego nie strzeli i będą sobie dobrze pełnić funkcję, do jakiej zostaną wybudowane.

Zatem czekam, kiedy się pojawią. Będzie powód, żeby pójść na Kwadrat, bo na tę chwilę nie ma tam zupełnie po co iść.

Ps. Uprzejmie informuję, że jakby kto szukał dobrej literatury kryminalnej, co w czasie zarazy pożądanym może być, to w Taniej Księgarni można sobie kupić stylowe kryminały Philipa Kerra, które się dzieją w tuż przedwojennym, wojennym oraz tuż powojennym Berlinie. Mnie smakują bardzo…