W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Estery, Kiry, Rudolfa , 7 lipca 2020

Kiedy woda popłynie z wiader Maryśki?

2020-06-25

Fontanny w mieście nie działają i nie wiadomo, kiedy będą działać, bo zaraza i Sanepid nie chce się zgodzić na uruchamianie środowisk wodnych. Trudno, będziemy zatem czekać.

Nie znam nikogo, kto by nie lubił fontann. Ja lubię, nawet proste, bez żadnych ozdobników. I dlatego z przykrością patrzyłam na puste wiadra Maryśki, czyli Pauckschmarie – fontanny ufundowanej przez światłego landsberskiego fabrykanta Hermanna Pauckscha na jego 80. urodziny. Mam tak, jak mieli byli mieszkańcy – lubię Maryśkę, lubię ją bardzo i żal mi, że trzeba czekać do nie wiadomo kiedy, żeby woda popłynęła.

Podobnie jest z innymi fontannami, jak choćby z Motylią na Manhattanie czy spodkami w parku Kopernika. Z każdą zresztą. A skoro przy fontannach jestem, to przechodziłam po dość długiej przerwie przy fontannie u stóp Schodów Donikąd, zupełnie zapomnianej, porzuconej i chyba nikomu niepotrzebnej. A przecież wokół niej tyle fajnego się niegdyś działo. Stała sobie kawiarenka letnia, podczas Nocnych Szlaków Kulturalnych  kilka razy działały sceny z alternatywą. No było to dość fajne miejsce. Ale od lat akurat ta fontanna jest tylko pustym kawałkiem betonu, na który klną kierowcy traktujący to miejsce jako wygodny parking niemal w centrum. Parking, z którym ja się pogodzić nie mogę, bo uważam, że zwyczajnie szkoda tego miejsca. Ale od lat jakoś nikt się tym miejscem nie interesuje, a szkoda.

A teraz z drugiego kątka. Otóż w mieście trwa wielkie odliczanie do tego, kiedy po długiej przerwie w końcu na tory wyjadą tramwaje. Bo ma to nastąpić 2 lipca, na 763 urodziny miasta. A ponieważ zaraza trzyma, ciągle czegoś nam nie wolno lub też coś musimy, nie mogą się odbyć normalne obchody urodzin, zatem jak bimbki się pojawią na torach będzie to najlepszy prezent dla mieszkańców.

Jak się bowiem popatrzy na to, co się w kwestii tramwajów w mediach społecznościowych dzieje, to widać, że tubylcy mocno już czekają na powrót swego ulubionego środka lokomocji. Nie ukrywam, ja też bardzo, ale to bardzo lubię bimbki, bo są szybkie, bo raczej się nie spóźniają, bo są pojemne, bo są zwyczajnie wygodne.

Zresztą gdzie nie jestem, to staram się pojeździć czy to tramwajami, czy to kolejkami miejskimi, które dla mnie są rozwinięciem bimbek właśnie. I gdyby mi przyszło powiedzieć, które tramwaje zrobiły na mnie wrażenie? Proste pytanie – prosta odpowiedź. Tramwaje w Tallinie w Estonii. Oczywiście jeśli się nie weźmie pod uwagę naszych. Bo nasze choćby skrzypiały, choćby dzwoniły, choćby nie wiem co, to i tak są najlepsze….. Przecież to wynika z definicji, że wszystko co gorzowskie jest o pięć długości lepsze niż wszystko inne. Tak więc Tallin, a potem Lizbona ze słynnym żółtym tramwajem nr 8, potem Praga. Zresztą generalnie bimbki wszędzie się sprawdzają. Zatem czekamy – do powrotu na szyny gorzowskich tramwajów zostało zaledwie sześć dni…

Ps. Dziś mija 75 lat od reorganizacji podziału miasta na dzielnice poprzez rozdzielenie funkcji burmistrzów i zastąpienie ich naczelnikami, jednocześnie wyznaczono nowe siedziby biur dzielnicowych; naczelnikiem dzielnicy Północ z siedzibą przy ul. Mickiewicza 13 został Ryszard Głowacz (1924-1996), naczelnikiem dzielnicy Południe przy ul. Wawrzyniaka 80 pozostał dotychczasowy burmistrz dzielnicy Północ-Południe Ireneusz Urbański (1920-1980), naczelnikiem dzielnicy Wschód przy ul. Chrobrego 16 pozostał dotychczasowy burmistrz Gerard Konopa (1910-1988), naczelnikiem dzielnicy Zachód przy ul. Wasilewskiej 36 (Sikorskiego) burmistrz Kazimierz Jasiński (1896-1966); dzielnice zniesiono z końcem roku.

Przypominam o tym, bo coś podobnego miało się wydarzyć kilka lat temu, ale pozostało tylko w sferze pomysłów, choć jak o tym mówiłam jako o rzeczy dziwnej i niepotrzebnej, to o mało a by mnie oczy wydrapano….