W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Libuszy, Wacławy, Wacława , 28 września 2020

I znów będą ciąć drzewa w Gorzowie

2020-09-10

Już kilka razy obiecywałam sobie, że nie będę komentować kolejnych wycinek drzew i krzewów w mieście. Skoro większość chce mieszkać w betonowej pustyni, to niech tak będzie. Problem w tym, że ja nie chcę.

W mediach społecznościowych, które niezwykle uważnie obserwują poczynania władz miejskich, znów się zagotowało. Tym razem ludzieńki nie zdzierżyli informacji, że miasto planuje wycinkę ponad 400 drzew na terenie parku Słowiańskiego. Nie trudno sobie wyobrazić, że pewno chodzi o budowę owej hali sportowej.

Powiem tak, mnie ręce opadły już dawno, bo można sobie mówić, można apelować, można prosić, można pokazywać przykłady, że cięcie zielni w mieście ma mordercze skutki w nawet niedalekiej przyszłości, a decydenci i tak są na to głusi.

Głusi i niewrażliwi na to, że za ich decyzję przyjdzie zapłacić właśnie mieszkańcom, bo zaczną chorować od upałów, bo zaczną coraz mocniej odczuwać skutki braku zieleni w mieście – naturalnych płuc bezwzględnie potrzebnych do życia.

Nic i nikt mnie nie przekona, że danej inwestycji – w tym przypadku hali sportowej nie można przenieść odrobinę dalej, w miejsce nieinwazyjne dla przyrody. Już szkodą było postawienie Słowianki w tym miejscu, w którym jest, bo można było kilometr dalej i też byłoby dobrze. A teraz, przy takich pogodowych woltach, które same z siebie się nie biorą, kiedy wiadomo, że każde drzewo to wartość nieoceniona, władza zwyczajnie wycina coś z 500 drzew. I nie przekonają mnie tłumaczenia urzędników, że większość nie ma wartości – bo tak właśnie ci ludzie to robią. Tak tłumaczyła mi pewna pani z urzędu, kiedy przekonywała, że skwer przy Łaźni będzie piękny. Dobrze, że nie dotrzymała słowa i nie zaprosiła mnie na spacer w to miejsce….

Nie ma drzew niewartościowych, nie ma takich krzewów, nie takich trawek. Dziś wszelaka zieleń jest skarbem. Podobnie jak woda. I najwyższa pora, aby sobie to wszyscy w końcu uświadomili, łącznie z wyszczekanymi, młodymi urzędniczkami, które chodzą na obcasach i potrzebują betonowych chodników. Wiem, trochę galopuję, ale autentycznie szlag mnie trafia, kiedy słyszę o wycinkach….

A teraz z drugiego kątka będzie. Otóż z rosnącym zaciekawieniem oglądam burzę, jaką sprokurowała pewna znana w Mieście urzędniczka, swego czasu słynny spadochron ruchów miejskich, przez czas dyrektor wydziału spraw społecznych, a obecnie posłanka. Owa pani wyszła z klubu, z list którego została wybrana i poszła do nowej siły politycznej. Fakt, niemal 100 procent głosów, a było ich niemało, twierdzi, że powinna oddać mandat. Broni jej garstka, ale też jakoś tak bez przekonania.

Zawsze mnie zastanawia jedna rzecz. W przypadku posłów i posłanek. Po co iść do parlamentu, jeśli po chwili dla korzyści czy Bóg wie czego zmienia się barwy. Przecież to oszustwo wobec ludzi, którzy na taką osobę głosowali. U nas jest tak, że na ludzi, na konkretne nazwisko to się głosuje na burmistrza czy prezydenta kraju. W pozostałych przypadkach to się głosuje na listę, na dany program.

Nie wiem, po co pani sobie taki pasztet sprokurowała. Moim zdaniem pani powinna oddać mandat i tyle.

Ps. Dziś mijają 754 lata od śmierci Jana I, założyciela miasta Landisberch Nova, czyli Gorzowa. Mamy w historii miasta, tej najstarszej, trochę dziennych dat, warto byłoby je wpleść w edukację…. No właśnie, ale jaką? Bo regionalnej nie ma, a szkoda… W każdym razie tyle lat temu umarł ten, który wpadł z różnych przyczyn na pomysł, aby nad Wartą i Kłodawką ulokować miasto.