W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Maury, Milany, Tomasza , 22 września 2020

Trasa siedmiu wzgórz powstanie

2020-09-15

Ma być z podłożem mineralnym oraz dostępna dla rowerów i pieszych. Czymś, co ją będzie wyróżniać, będą place zabaw. Trzy aż.

Jak przeczytałam nazwę, tytuł, jakkolwiek, to się przestraszyłam. Pomyślałam, że szykuje nam się kolejna obwodnica po całym mieści i na pewno znów trzeba będzie wycinać jakieś drzewa i generalnie niszczyć zieleń.

Ale jak się zagłębiłam, to zrozumiałam, że chodzi o szlak pieszo-rowerowy o długości 1,5 km, wyłożony masą mineralną i z trzema placami zabaw. To inicjatywa obywatelska, która ma wielką szansę na realizację. Jeśli przy okazji nie trzeba nic wycinać, nie trzeba nic niszczyć, to fajny pomysł. Zwłaszcza, że ma to być i dla ludzi pieszych, i dla rowerzystów, których jest coraz więcej. Placów zabaw też za dużo w mieście nie ma, więc dobrze.

Tyle tylko, że po co te pompatyczne nazwy? Trasa siedmiu wzgórz? A nie może być szlak karuzel albo szlak Gąski Balbinki? Jakoś trochę jestem uczulona na pompatyczne nazwy.

Pożyjemy i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

A teraz z drugiego kątka. Otóż wieszcz z długą ręką wrócił na miejsce, to jest na nowe miejsce. Pojawi się też kapsuła pamięci z dokumentami powstawania pomnika Brukarze kończą pracę i wszyscy mają być zadowoleni. Ja jednak trwam przy swoim, nie dzieli się historycznych dróg, które swój początek mają w czasach, kiedy w generalności ludzi tu mało było, więcej dzikiej zwierzyny, a z czytaniem i pisaniem radziła sobie garsteczka uprzywilejowanych. Nie przesuwa się historycznych pomników, bo ktoś chce budować rondo, które zresztą wygląda z lekka komicznie w tym miejscu. Nie zmienia się miejsc historycznym obiektom, które stanowią o tożsamości, stale jednak słabej w tym mieście. Ja sobie zdaję sprawę z tego, że takie myślenie niekoniecznie musi być popularne, ale co zrobić.

Patrzę na stale istniejący parking przy Urzędzie Miasta i widzę jeżdżące po nowym deptaku uprzywilejowane samochody i pytam – dlaczego? I jakoś nikt nie umie mi rzeczowo odpowiedzieć na pytanie. Bo jedni mogą jeździć a inni nie? Dziwna sprawa. Podobnie jest z tym pomnikiem – po co? I też nikt przekonująco nie powie – nie było lepszego wyjścia.

No cóż.

Ps. Dziś mija 75 lat od chwili, gdy z Myśliborza wyruszył pierwszy po wojnie pociąg do Gorzowa, inaugurując ponowne linię kolejową Gorzów-Myślibórz. Po zmianach demokratycznych linia została zlikwidowana – jedna z najpiękniejszych krajobrazowo, która mogłaby być wabikiem turystycznym, a maniaków kolejowych jest od groma. No i dziś znów się mówi o jej odtworzeniu. Będę trzymać kciuki. Mocno.