W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Augustyny, Łukasza, Urbana , 30 października 2020

Długo oczekiwany remont w końcu ruszy

2020-10-13

Będzie remont mostu nad Kanałem Ulgi. No i super. Tylko prośba jedna taka jest, żeby znów nie powstał jakiś koszmarny koszmar.

O remoncie, koniecznym, mostu na Kanale Ulgi magistrat mówi już od jakiegoś czasu. No i w końcu od słów do czynów. Będzie to po prawdzie raczej większa naprawa, ale zawsze. Już wiadomo, że będzie rozbiórka i oczyszczenie elementów budowlanych, naprawa łożysk stalowych, utrzymanie wpustów i rur spustowych, a także naprawa nawierzchni chodników.

Magistrat zapewnia, że nie powinno być problemów z poruszaniem się po moście, no może trochę jakieś tam nastąpią.

No i właśnie – remont ten pokazuje, że choć mamy trochę mostów, to jednak stale ich brakuje. Bo w razie czegoś strasznego, kiedy trzeba będzie zamknąć ten most, a nie wiadomo, co podczas remontu może wyleźć, wówczas trzeba będzie do Deszczna jeździć przez Ciecierzyce. Oczywiście absurdem byłoby stawianie n mostów, ale widać, że nad Kanałem Ulgi jeszcze jeden by się zwyczajnie przydał.

Co wyjdzie, zobaczymy. Czy się przeprawa na Zakanale będzie korować? Też zobaczymy.

A skoro o korkowaniu, to właśnie miałam okazję spędzić trochę czasu w jednym samochodzie z zawodowym taksówkarzem, który ma dobrze objeżdżany Gorzów. I oto posłuchałam sobie opowieści o tym, jak się jeździ po mieście, które regularnie i w tych samych miejscach zwyczajnie się korkuje. Konkluzja była taka – przecież każdy, kto jeździ, wiedział, że tak się stanie. No i druga konkluzja – przecież nikt nikogo w tym mieście nie słucha. Urzędnicy robią to, co sami wymyślą. No i trudno się z tym pogodzić, ale jak się przyjrzeć różnym działaniom, to tak dokładnie jest.

A teraz z drugiego, choć bardzo bliskiego kątka. Otóż przeczytałam sobie w mediach społecznościowych list pewnej mieszkanki Gorzowa dotyczący gorzowskiej betonozy. No i autorka ta dokładnie napisała to, co ja piszę od dawna. A mianowicie, że usuwa się zieleń z miasta, betonuje się go, co absolutnie nie sprzyja małej retencji, mało tego, apeluje, aby pozbyć się betonów na korzyść zieleni. O i w tym liście pisze o jeszcze jednej bardzo ważnej sprawie  - pisze o tym, że z ekonomicznego punktu widzenia absolutnie nie widzi w mieście potencjału, który utrzyma trzy duże deptaki – Bulwary, Stary Rynek i Chrobrego. Ja tam ekonomistką nie jestem, ale wystarczy odrobinę zdrowego rozsądku, aby dojść do takich samych wniosków. Co do siły nabywczej miasta, ale i betonozy.

Obawiam się jednak, że będzie to kolejny głos wołający na puszczy. Bo przecież nikt nikogo się nie pyta o nic. No cóż.

Ps. Dziś mija 191 lat od chwili, gdy superintendent Karl Heinrich Krause (1771-1841) położył kamień węgielny pod nowy kościół w Wieprzycach, dziś katolicki kościół parafialny pw. Trójcy Świętej. Dziś to jeden z historycznych, czyli zbudowanych przed II wojną kościołów miejskich. Tylko przypomnę, że przed nim stoi płyta nagrobna Ernsta Henselera, malarza z Wieprzyc, który zrobił karierę w Niemczech, a dziś nikt go już nie pamięta. Płyta trafiła do miasta dzięki ofiarności gorzowian.