W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Augustyny, Łukasza, Urbana , 30 października 2020

Nie będzie na razie centrum przesiadkowego

2020-10-15

Miało być, a nie ma. I im bardziej miało być, tym bardziej nie ma. Mityczne centrum przesiadkowe jakoś się oddala we mgle.

Na początku był projekt, i projekt był u projektanta. A potem projekt nie stał się rzeczywistością, bo jakoś tak wyszło, że nie. Chodzi o centrum przesiadkowe przy dworcu PKP Gorzów Centralny. Nikomu poza projektantem i pewną gazetą ów projekt się nie podobał. Ale raczej nie względy estetyczne sprawiły, że nie będzie na razie realizowany.

Jak dla mnie dobrze i niedobrze. Zacznę od niedobrze. Nie będzie porządku przy tak ważnym miejscu, jakim są okolice obu dworców – PKP i PKS. A przydałoby się jednak wprowadzić tam trochę ładu. Bo jak człowiek pierwszy raz wysiada i widzi to coś, to się zastanawia, do jakiegożesz slumsu trafił. Wiem, bo miałam okazję podejmować turystów, którzy mieli fanaberię zwiedzić miasto.

Dobrze – choćby z tej przyczyny, że nie powstanie kolejna gorzowska betonoza, że nie znikną te śliczne brzozy sprzed dworca PKS, że zostaną zakrzewienia przy dworcu PKP, że nie umrze pod płytami trawka, która tam jest.

Nie jestem przeciwniczką modernizacji przestrzeni miejskiej, ale zwyczajnie nie zgadzam się na kolejną betonozę gorzowską i takich jak ja jest coraz więcej. Coraz więcej ludzi dostrzega problem – bo nawet wygoda w mieście nie musi oznaczać przywalania wszystkiego paskudnymi jednak płytami lub zalewania asfaltem, betonem czy jakąś inną cholerą. Zresztą jest coraz więcej takich głosów na ten temat. Podejrzewam, że być może magistrat też już pokumał, że coś jest na rzeczy i jakoś tak sprawia, że jednak na razie ten projekt nie będzie realizowany. W całej Europie przywraca się zieleń do tkanki miejskiej, pora więc też jakoś się uplasować w tym nurcie. Oby…

A teraz z drugiego kątka. Językowego będzie. Otóż niepomiernie mnie dziwi stosowanie wykrzykników w informacjach prasowych. Bo z reguły stosowane są błędnie. Wydawało mnie się, że się do tego już przyzwyczaiłam, ale jednak nie. Dziś wszystkie lokalne media podają informację, przykrą skąd inąd, że obaj biskupi lubuscy – Tadeusz Lityński i Paweł Socha zarazili się Corona. I wszystkie te informacje opatrzone są właśnie wykrzyknikami. Czyżby lokalne media, nawet te mocno związane ze stroną kościelną cieszyły się z tego faktu? My się nie cieszymy. Wykrzyknik z reguły jest oznaką i symbolem radosnej nowiny. No cóż.

Ps. Dziś mija dokładnie 100 lat od momentu, gdy w Gorzowie odebrano i zniszczono wszelką broń będącą w posiadaniu ludności cywilnej. Tak zaczęła się demilitaryzacja Niemiec, powstanie Republiki Weimarskiej, co w konsekwencji wyniosło pewnego gada w ludzkiej skórze do pozycji fuhrera i wybuchu II wojny…. No cóż.