W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Adeli, Felicyty, Klemensa , 23 listopada 2020

Długo oczekiwany remont w końcu ruszył

2020-11-20

Na razie stanęły rusztowania. Ale jak ktoś je stawia, znaczy, że będzie coś robił. A w tym przypadku coś oznacza wszystko.

Nie wiem, ile napisałam tekstów o willi Jaehnego i jej katastrofalnym stanie. Pomijam już lata ostatnie, ale doprawdy dziwnym chichotem losu było umieszczenie w tej ślicznej, kompaktowej, przytulnej willi milicji z jej aresztem zwanym przez gorzowian Dołkami. Nie rozumiem, jak ktoś mógł wpaść na taki szatański pomysł. Przecież to piękny budynek, znakomicie usytuowany, nadający się od zawsze albo na cele publiczne  albo na coś reprezentacyjnego.

Długo opuszczona willa musiała poczekać na poprawę swego losu, a pomysły były różne. Wśród nich jeden prosto z kosmosu – oszklenie i uczynienie tam siedziby Miejskiego Ośrodka Sztuki, czy też umieszczenie tam jakiegoś instytutu – i to już był dobry pomysł. Ostatecznie swoją siedzibę znajdzie tu Zachodnia Izba Przemysłowo-Handlowa. Co też jest dobrym rozwiązaniem. Dla mnie najważniejsze jest to, że budynek idzie w końcu do remontu i za jakiś czas będzie znów śliczny, choć dziś też mu niedużo brakuje. No i całe otoczenie tego skweru będzie piękne. Bo odnowiona siedziba AWF, przebudowana wojewódzka Książnica, kamienice, które też mają odnowione elewacje. Pięknie będzie. Przynajmniej w jednym miejscu. Jak się jeszcze remontu doczeka parking przed biblioteką, to już komplet zupełny będzie. A i jeszcze przecież mają zostać wymienione ławki na skwerze, bo teraz tylko straszą.

Czekam z nadzieją, bo zwyczajnie lubię dobrą architekturę, bo nie lubię jak niszczeją zabytki i ślady kultury materialnej świetności miasta, w którym mieszkam. Można to nazwać fanaberią, ale tak mam i co zrobić.

No i z drugiego kątka, też pozytywnego. Otóż zaczęła się budowa podziemnych śmietników przy Kwadracie. I jak dla mnie to kolejny doskonały krok w dobrą stronę. Naoglądałam się takich rozwiązań w Niemczech i w innych krajach. Uważam, że dla takiej dzielnicy jak Nowe Miasto to jedyne sensowne wyjście. Przecież zwyczajnie żal patrzeć na te śmietniki ustawione wszędzie, które zwyczajnie szpecą. I właśnie dlatego, że nie ma na nie miejsca w przestrzeni publicznej, to trzeba je schować. I najlepiej właśnie tak.

Oczywiście pozostaje cały czas otwarte pytanie, czy pomysł kupią okoliczni mieszkańcy, czy będą segregować odpady oraz czy takie śmietniki nie padną od razu ofiarą chuliganów, a tych jak widać, zwyczajnie tu nie brakuje. Może jednak coś się pozytywnego wydarzy i nowe pojemniki na śmieci zwyczajnie się sprawdzą? Oby. Ja bym bardzo chciała, żeby tak się stało. Ale zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Ps. Dziś mija dokładnie 20 lat od chwili, gdy Muzeum Okręgowe w Gorzowie zmieniło nazwę na Muzeum Lubuskie im. Jana Dekerta. I dzięki temu wielu gorzowian dowiedziało się o wsi Bledzew oraz o niepospolitym prezydencie Warszawy, który na karty historii zapisał się dzięki między innymi Czarnej Procesji…