W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Antoniego, Henryki, Mariana , 17 stycznia 2021

No i przybył nam nowy, ciekawy periodyk do czytania

2021-01-08

Wszystko coraz bardziej przenosi się do Internetu, nawet nowe i wybitnie ciekawe wydawnictwa. Właśnie takie nowe ujrzało światło dzienne. I bardzo dobrze, że już.

Jako ten osobnik, który trwa przy słowie mówionym oraz słowie zapisanym, poprawną polszczyzną, bo w dwóch innych językach, w których umiem się komunikować, poprawności pisanego ocenić nie umiem, jestem szczęśliwa, że pojawiało nam się nowe wydawnictwo. Mam na myśli Bibliotekarza Gorzowskiego (adres tutaj:https://www.wimbp.gorzow.pl/noc-w-bibliotece-pedagogicznej-2/). Bibliotekarz Gorzowski, pismo Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Zbigniewa Herberta to kolejna propozycja, jaką uruchomiła Książnica. Nie wiem, czy wyjdzie w papierze, może nie, ale na szczęście współczesne narzędzia komunikacji publicznej i prywatnej są na tyle zaawansowane, że nawet, jeśli nie w papierze, to i tak nie zmienia to nic. Bo czytać można i trzeba. Nawet w necie.

Od razu powiem tak, niech nikogo nie zniechęca tytuł. Bo Bibliotekarz to wydaje się być zbiór zamknięty, czyli pismo kierowane tylko do bibliotekarzy i dziwnych straceńców, którzy biblioteki kochają i będą czytać wszystko, nawet spisy bibliograficzne (ja! Ja! Ja zawsze, choć nie rozumiem porządku tych nawiasów kwadratowych oraz innych znaków przestankowych w opisie, pies drapał).  Otóż Bibliotekarz Gorzowski jest pismem otwartym, gdzie jest miejsce na wybitnie ciekawe teksty – vide choćby dr Krystyny Kamińskiej o tekstach Zdzisława Morawskiego (podziwiam, nie daję rady tego czytać), czy Olgi Smolec-Kmoch o miejscu rosjoznawcy w książnicy. Ciekawą dla mnie rzeczą był też artykuł pani Marty Rusakiewicz o 70-leciu Biblioteki w Lubniewicach. Kilka razy byłam w Lubniewicach na spotkaniach regionalnych, które urządzała pani Marta. Dla regionalisty, dla kogoś, kto interesuje się właśnie regionem, to było coś mocno interesującego. Mogłam sobie dla przykładu połazić i pofotografować po kościele w Gliśnie – kościół zaprojektowany przez Karla Schinkla, mogłam sobie pogadać z panem Jerzym Smalcem, mogliśmy my wszyscy uczestniczyć w święcie książkolubów i miłośników tego tu, co właśnie umajamy. No i jeszcze jest perełeczka – tekst Ilony Miller: Konserwacja i restauracja starodruku Biblia Sacrosancta Veteris et Noui Testamenti... z 1551 r. Wisienka na torcie.

Bibliotekarz Gorzowski dla mnie jest periodykiem ciekawym, wartym czytania i takim, do którego też trzeba będzie się zwrócić, aby coś o książkach, recepcji czytelniczej, poszukiwaniach czytelniczych na półkach, odkrywaniu perełek zamieścił. Oczywiście moich poszukiwaniach na bibliotecznych półkach. Bo o tym, że Książnica ma mnóstwo perełek, nawet nie ukrytych, ale zapomnianych, to ja dokładnie wiem. Gratulacje Książnico. Gratulacje wielkie.

A teraz z innego kątka. Otóż przyszedł mail z Magistratu. Nie była to dobra informacja. Opatrzona czarną wstążką informacja powiedziała, że odszedł od nas pan Jerzy Szymankiewicz. Informacja była taka, że po ciężkiej chorobie, były urzędnik magistracki. I w tym momencie przestałam czytać. Dla mnie pan Jerzy Szymankiewicz to po pierwsze był i jest oraz zawsze zostanie niezwykłym człowiekiem. Kolorowym, zawsze zainteresowanym życiem, zawsze słuchającym jazzu. Przecież nie bez kozery był naszym skarbnikiem w Jazz Celebrations.  No szlag i wszystkie cholery… Pan Jerzy był czynny, włączył się w UTW. Był mocno ciekawym człowiekiem. Mocno. Zawsze przychodził do Jazzowej Piwnicy, zawsze dobrze się tam czuł. Dla mnie to ogromna strata. Zawsze uśmiechnięty, zawsze życzliwy. Ja wiem, że taka jest nieuchronna kolej losu. Panie Jerzy niech pan tam nam na Niebieskich Łąkach Jazzowych dobrze odpoczywa. Panu Jackowi, wiceprezydentowi mego miasta ślę słowa wsparcia. I znakomicie wiem, że żadne słowa wsparcia nic tu nie pomogą…

Ps. Dziś mija 150 od chwili, kiedy rentier–Moritz Aleksander Rühe rozpoczął pomiary temperatury powietrza w Gorzowie. Nie wiemy, ile wówczas ta temperatura wynosiła. Natomiast bardzo dokładnie wiemy, kiedy 18 lat temu ta temperatura wynosiła. – 18,5  w skali Celsjusza. I ja bardzo mocno za taką temperaturą tęsknię…