W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Agnieszki, Jarosława, Nory , 21 stycznia 2021

Miał być hotel i restauracja a pewnie będzie coś innego 

2021-01-11

Ostatnio przechodziłam obok byłej centrali rybnej, czyli nowego obiektu i tak się zastanawiałam, co to będzie. 
 

Na razie wygląda to mało imponująco. Prosty klocek z dużą liczbą okien. A jak dobrze pamiętam, miało to jednak jakoś inaczej wyglądać. Jedna z najbardziej paradnych działek w centrum w końcu jest zabudowywana, tyle tylko, że na razie mało imponująco to wygląda. 
Pamiętam lata bojów właścicieli o możliwość przeprowadzenia inwestycji. Długo, bardzo długo się nie udawało, aż w końcu przyszedł ten moment, że jednak coś się ruszyło. No i potem przyszła zaraza i nie wiadomo, jaki ostatecznie to będzie miało kształt oraz jakie będzie tego przeznaczenie. Hotel na pewno nie, bo teraz mamy wszędzie, w tym i w mieście nad trzema rzekami nadpodaż miejsc hotelowych. Sklepy? Też raczej nie, bo nie wiadomo, jak długo zaraza potrzyma i czy będzie się jeszcze komuś opłacało otwierać sklep stacjonarny, czy też nie lepiej otworzyć sklep internetowy. Biura? No problem dokładnie taki sam. Bo przecież sporo firm przestawia się na pracę zdalną lub delegowaną. No nie mają szczęścia właściciele tej parceli. Nie mają. W takich przypadkach na wschodzie naszego kraju zamawia się babę szeptuchę, ta znajduje jajko od czarnej kury, czy coś w podobie i odczynia uroki. Może tu też trzeba taką szeptuchę sprowadzić? 
A skoro przy nowych powierzchniach, to powstaje coś przy Jagiełły. Myślę, że to jakiś apartamentowiec będzie. Ale tu też pojawia się pytanie - czy się znajda chętni? Powody dokładnie takie same. No i jeszcze jeden - miasto nad trzema rzekami się wyludnia. Młodzi wyjeżdżają na studia i robią wszystko, aby tu nie wracać. Pokazują to wszystkie znane mi badania demograficzne. Zresztą trudno się dziwić, bo miasto jest małe, kompaktowe, raczej nie ma tu jakichś wielkich perspektyw. Wielkim plusem jest bliskość Berlina, ale jak się okazuje, nie dla każdego jest to plus. Co powstanie - zobaczymy. 
W tym samym temacie jest jeszcze jedno - wystawiona na sprzedać zabytkowa Poczta Cesarska. Myślę, że z nią będzie jak z pałacem w Dąbroszynie - cena wyjściowa i długo, długo nic, potem stopniowa obniżka ceny aż do jakiegoś śmiesznego pułapu, byle tylko sprzedać. I tylko na co? Na mieszkania typu loft? Bo chyba nic innego się tu nie znajdzie. Tylko kogo będzie stać na lofty? 
No ciekawie to wszystko wygląda, Będziemy się przyglądać. 
Ps. Dziś mija dokładnie dokładnie 51 lat od chwili, gdy z inicjatywy ZMS w Domu Chemika wznowiono taneczne wieczory młodzieżowe typu „non-stop”; w pierwszej tego typu imprezie […] wzięło udział ok. 250 osób, młodzieży pracującej z zakładu o miasta. Podczas zabawy przeprowadzony został konkurs na nazwę młodzieżowego zespołu instrumentalnego Domu Chemika. Organizatorzy przewidują urozmaicanie następnych wieczorów podobnymi konkursami. „Non-stopy” stwarzają również okazję do zaprezentowania młodzieżowych zespołów Domu Chemika, powstałych stosunkowo niedawno a mogących pochwalić się dorobkiem wypełniającym trzygodzinny program. Na pierwszym wieczorze wystąpił zespół „Larsów”, na następnym sympatycy muzyki młodzieżowej usłyszeli grupę prowadzoną przez Joachima Lenartowicza, pracownika „Stilonu” Oba zespoły przyjęte zostały przychylnie i podobały się młodzieży – pisał Eugeniusz Wasilewski na łamach „Stilonu Gorzowskiego”. No proszę.... a to się wówczas działo.

Wolny od wirusów. www.avast.com