W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Kingi, Maryna, Tycjana , 3 marca 2021

To ważny rok dla lokalnej, gorzowskiej kultury

2021-01-19

Kiedy tak pięknie pada śnieg i robi się biało, jakoś tak człowiek zapomina, że przecież są sprawy ważniejsze niż długo wyczekiwana zima. No i właśnie mnie się takie zapomnienie przytrafiło.

Siedziałam długo w nocy i się gapiłam na padający śnieg. Było cudnie. Ulica robiła się coraz ładniejsza, coraz ciszej było w mieście, krajobraz robił się bajkowy lub jak ze starych zdjęć doktora Kurta Mazura. Gapiłam się, robiłam zdjęcia i tak mi błogo było, aż tu nagle niczym grom z jasnego nieba przyszła myśl błyskawica – toć mamy rok jubileuszowy dla gorzowskiej kultury. Rok ważny, bo po 75 lat istnienia i działania obchodzić będzie wiele instytucji.

I od razu pomyślałam sobie o zaprzyjaźnionej ze mną i FG instytucji, czyli Szkole Muzycznej I i II stopnia przy Chrobrego. Aż tyle lat i to praktycznie w jednej lokalizacji, co zresztą bardzo dokładnie widać, jak się pod niegdyś ślicznym budynkiem przy Chrobrego stoi. Bardzo wielu absolwentów, w tym znakomici i cenieni muzycy. Niby to było pograniczne miasto, peryferyjne właściwie zawsze, ale jednak i tu kultura szybko przyjechała.

No bo przecież 75. urodziny obchodzi także i Muzeum Lubuskie im. Jana Dekerta – placówka bardzo zasłużona, po wielu różnych perypetiach z nazwami i dyrekcjami, dziś w gestii Urzędu Marszałkowskiego. Placówka, która jest jedną ze znaczących na mapie miasta, z osiągnięciami, ciekawymi zbiorami, wśród których są perełeczki i prawdziwe skarby. Też motyw do większego tekstu.

Szacowny wiek osiągnęła także Książnica, czyli Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Zbigniewa Herberta. Od kilku lat w nowej siedzibie, o której co niektórzy w tym mieście mieli odwagę powiedzieć, że  budynek jest za duży jak na potrzeby tego miasta. Analfabeci, czy co? Pewno tak, ale w tak szacownym roku analfabetom uwagi poświęcać nie zamierzam. Natomiast książnicy jak najbardziej, tym bardziej, że zwykła biblioteka, jaką ja pamiętam z zamierzchłego dzieciństwa, z paniami w bamboszkach i okularach, które cichaczem dawały dzieciom czytającym całkiem niezłe książki ponoć dla dorosłych, zmieniła się w centrum kultury, centrum z prawdziwego zdarzenia, gdzie goszczą wielkie nazwiska, gdzie dzieją się ciekawe debaty na ważne dla regionu sprawy, gdzie naprawdę trudno się nudzić, bo tyle się dzieje. Ale jest to także miejsce – świadek ludzkiej głupoty i zawiści, że przypomnę, iż Książnica ma niezwykły zbiór książek, który przed Urzędem Marszałkowskim wysypali zielonogórscy kibole na wieść, iż pieniądze pójdą na rozbudowę właśnie gorzowskiej biblioteki a nie ich stadionu. Tak, tak, książki, w tym poezje Hafiza wymieszane z żużlem. A najbardziej gorszące było, że przodowała im i ich prowadziła ówczesna prezydent Zielonej Góry – Bożena Ronowicz. O tym napiszę na pewno, bo to przykry przykład ludzkiej głupoty. Oczywiście pisać będę o książkach, nie o gorszących zachowaniach ponoć polityków i ponoć samorządowców.

No i w końcu Teatr Osterwy, też z perypetiami różnymi, też osiągnął szacowny wiek, choć akurat w tym przypadku to wszystko jest nieoczywiste i trudne do dokładnego policzenia, bo zawsze jakieś inne liczby wychodzą. Ale na pewno ma 75 lat historii polskiej.

Czyli jak to cholerstwo zwane covidem odpuści, to rocznicowych imprez będzie od karuzeli. No i jeszcze 10. urodziny FG…. Oj zadzieje się, zadzieje.