W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Kingi, Maryna, Tycjana , 3 marca 2021

Dobrze się ten rok zaczyna – literacko dobrze

2021-01-25

Zaraza jednak nie odpuszcza. Zima trochę nas poszczuła, czyli wszystko w normie. Poza jedną rzeczą, poza życiem literackim.

Kilka dni temu przemiła znajoma wpadła do mnie z prezentami. Oj takie prezenty to misie oraz smoki lubią najbardziej. Jakie? No książki oczywiście. Przemiła znajoma czyli dr Krystyna Kamińska obdarowała mnie monografią księdza Witolda Andrzejewskiego oraz najnowszym almanachem poetyckim poświęconym Gorzowowi – jako toposowi literackiemu i jako miejscu, skąd pochodzą cytowani poeci.

Nawet nie miałam za bardzo czasu, żeby porządnie za fantastyczny prezent podziękować, co czynię teraz. Choć o obu książkach więcej i kompetentniej napiszę za czas jakiś w działeczce kultura, to już słów parę muszę.

Kilka lat trwało gadanie o konieczności napisania monografii księdza Witolda Andrzejewskiego, postaci nietuzinkowej, ba, postaci anegdotycznej i legendowej. Kilka razy nawet nieświatli urzędnicy tego miasta nie zgodzili się, aby książkę dofinansować, bo przecież pisanie monografii Honorowych Obywateli Miasta oraz wybitnie zasłużonych dla tegoż postaci absolutnie nie jest zadaniem miasta. No tak, bo zadaniem miasta jest hurtowa wycinka drzew i wykładanie miasta paskudnymi kamiennymi blokami – to tak na marginesie marginesów. No i w końcu książka się jednak ukazała. I to jaka, wybitnie smakowita, z mnóstwem zdjęć. No coś przepięknego. Ale jak powiedziałam, więcej i lepiej to zaś ale potem (jak mawiają w mieście koziołków) w innym tekście.

Druga książka, która w ręce me trafiła, to almanach literacki ,,Pod skrzydłami Pegaza'' i to też jest rzecz dla mnie maksymalnie ciekawa. Przegląd literacki w mieście, gdzie nie powinno być wcale żadnych literatów, ponieważ miasto owo jest z korzenia i wyboru miastem robotniczym. Z korzenia, bo przecież stworzyli go światli fabrykanci, a z wyboru, bo tu się nic ambitniejszego niemal nie udaje. Oczywiście z nielicznymi chlubnymi wyjątkami, ale jednak z wyjątkami. Takim za wyjątkiem jest właśnie życie literackie, o czym przekonuje najnowsza książka.

Tyle już się ukazało. Ale chwilkę, za niedługi moment ukaże się książka, o której już wiem od jakiegoś czasu i na którą bardzo czekam. A ponieważ już głośno wydawca o niej powiedział, więc mogę. Mam na myśli książkę prof. Marcelego Tureczka ,,Pogranicze – przeszłość bez historii''. Czekam na tę książkę z kilku powodów. Bo się interesuję momentami styku, pograniczami, strefami szarości? Bo interesuje mnie poniemieckie i jak ono rzutuje na dziś i teraz? Bo lubię śledzić niemieckie tropy, których już prawie się nie zauważa? Bo interesuje mnie dyskurs między naukowcem a publicystką? Bo zwyczajnie lubię czytać? Myślę, że to wszystko razem. No i między innymi dlatego, że zwyczajnie jestem ciekawa. Książka ukaże się w kwietniu w domu mediowym Książnicy i już się zwyczajnie nie mogę doczekać.

A poza tym meteo straszy zimą…. Oby.