W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » @forum gorzowian »
Anatola, Jacka, Mirosławy , 3 lipca 2020

Zieleń w naszym mieście

2013-07-26

Tak sobie czasem myślę, że wszyscy ci, którzy są odpowiedzialni za miejską zieleń, po prostu jej nie lubią.

Drzewa są obcinane tak, aby umarły stojąc (np. pięknie kwitnące na różowo przy wieżowcu Stilonu). Lub na moim Osiedlu "Dolinki" obcinają "jak leci". Gdy kiedyś poprosiłam pana, aby nie obcinał pełnej pąków forsycji, kazał mi się odp.... I na moim Osiedlu forsycje mają na wiosnę po kilkanaście kwiatków, a krzaki pomału umierają. Tak się dzieje także z różnymi innymi krzewami. Teraz znów jest "moda" na podorywki na zielonych połaciach trawy. Bo w ten sposób nie będzie trzeba często kosić. Więc kosiarka toczy się po nierównej ziemi wyrywając z korzeniami to, co jest miejskimi płucami. I mam pod blokiem zamiast trawy poczochrane pole. Na dodatek kosi się jak temperatura jest bardzo wysoka, nie dając szans na szybki odrost. I zamiast zieleni jest...Sahara.

A przecież ktoś nie dla rozrywki wymyślił  i parki i zieleńce.  ZIELEŃ miejska ma nam pomóc oddychać. Czy ci którzy powinni o nią dbać, nie zachowują się jak...wandale? Oczywiście wszystko na pewno dzieje się przy akceptacji..

Na moim Osiedlu zaplanowano remont chodników, z tego się cieszę, bo były dziury. Ale stan zieleni i po "koszeniu" i po remoncie chodników wygląda jak po... wojnie.

Albo, czy nie tragicznie wygląda posesja (ta ogrodzona w całości) przy pięknej Filharmonii? Pozostawiono po budowie płot, więc on zobowiązuje o tą ogrodzoną posesję w całości zadbać. Albo płot przestawić i ustawić tam, gdzie jest zadbane. Ten płot stoi podobno dlatego, aby ludzie nie wydeptywali w prawo i lewo różnych ścieżek. Więc może go przestawić do granic miejsc zadbanych, a pozostałą część zostawić pieskom.. Wtedy sensowne   byłoby dbanie o posesję tylko w takim (ogrodzonym) zakresie.

Trochę się ludziom "pomaga" i wśród  wysokich chwastów wykaszane są ścieżki aby tymi ścieżkami można było pospacerować z pieskiem np. lub udać sie do śródmieścia. A jest to teren w środku miasta. Może zamiast wykaszanych wśród chwastów ścieżek zagospodarować teren  i ścieżki zrobić z prawdziwego zdarzenia i posadzić kwiatki i coś zielonego...postawić ławeczki. Zrobić całe miejsce ładne, zadbane.

Chyba czas aby i o miejską zieleń ktoś zadbał i to taki ktoś, kto nauczy innych kiedy i co się tnie lub kosi. Może potrzebny jest... doradca?

ewar

(nazwisko i adres do wiadomości redakcji)