W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » @forum gorzowian »
Anatola, Jacka, Mirosławy , 3 lipca 2020

Skandal nad jeziorem Mrowinko

2013-08-01

W okresie letnim sporo czasu rekreacyjno- wypoczynkowego spędzam we wsi Santoczno, w pobliżu od Gorzowa. Przez wieś przepływa rzeczka Santoczna wypływająca z jeziora Mrowinko, której dolina jest powszechnie uważana za jeden z najpiękniejszych fragmentów Barlinecko-Gorzowskiego Parku Krajobrazowego.

W okresie letnim Santoczno jest wręcz oblegane przez letników /w tym wielu Niemców/ oraz turystów pieszych i zmotoryzowanych zatrzymujących się na odpoczynek w okolicach jeziora.
Nic dziwnego, oto fragment pracy dyplomowej Panów Norberta i Marcina Grzegolców absolwentów Instytutu Administracji i Turystyki PWSZ w Gorzowie, który brzmi następująco: "Głównym elementem krajobrazu wsi jest jezioro Mrowinko i wypływająca z niego rzeka Santoczna. To wokół nich toczy się życie wsi i przyjeżdżających letników. Przedmiotem zainteresowań turystów są przede wszystkim tereny przyjeziorne - plaża z pomostem, szlaki wodno-leśne, jak również sporty wodne i wędkarstwo. Tereny są wręcz idealne do wypoczynku i czynnego relaksu".

Takie zachęcające do odwiedzania Santoczna barwne opisy daleko odbiegają od obecnego wyglądu przyjeziornego terenu. W ostatnie upalne dni licznie przybywający na piaskowo-trawiastą plażę ludzie rozkładali koce wśród stert śmieci i ohydnych, śmierdzących odpadów, wokół których gromadziły się roje much, meszek, komarów żerujących na fekaliach. Obraz jak po kataklizmie ekologicznym.

Wraz z gośćmi zagranicznymi /w tym troje dzieci/ nie odważyłam się zatrzymać nad wodą, która w takim otoczeniu kojarzyła się z rozlewiskiem ścieków i źródłem wszelkich chorób. Taki stan plaży utrzymywał się przez kilka dni, więc miałam nadzieję, że przynajmniej przed dniami weekendowymi ktoś sprzątnie śmieci. Niestety, w niedzielę wieczorem po bytności na plaży wielkiej liczby ludzi, ilość odpadów wyraźnie się zwiększyła, a mnie ten widok przyprawił o zawrót głowy i mdłości. Obok kilku małych koszy na śmieci piętrzyły się folie, papiery po różnych opakowaniach, butelki, puszki, kartony, pampersy, fragmenty odzieży, obuwia, resztki jedzenia i Bóg wie czego jeszcze. I o zgrozo, wśród tego ohydnego krajobrazu ucztowali jeszcze ludzie kojarzący mi się ze szczurami i robactwem buszującym wśród śmieci.
Ludzie, w jakiej rzeczywistości żyjemy?!  Czy nie przeszkadza wam smród, brud, niechlujstwo?
A to przecież przede wszystkim użytkownicy terenu przyjeziornego bez skrupułów i żenady zostawiają swoje odpady, powiększając ich ilość i powodując stan zagrożenia sanitarnego. Nie pomagają wszelkie apele o czystość i porządek wokół siebie, o zabieranie własnych nieczystości i traktowanie otoczenia jak własnego domu, własnego podwórka.  Gdzie kultura społeczeństwa, którą wielu ludzi stara się propagować? To chyba jednak na razie walka z wiatrakami!!!

Uważam, że cywilizowana część społeczeństwa powinna zacząć zdecydowaną walkę z niechlujstwem, ale również robić wszystko, aby nie prowokować niekulturalnych zachowań.

W takich miejscach jak plaża nad jeziorem w Santocznie powinna być większa ilość śmietników regularnie opróżnianych a władze wsi czy gminy nie powinny wychodzić z założenia, że duże pojemniki będą zapełniane przez tych, którzy ze swojego otoczenie będą chcieli śmieci się pozbyć.

Żenującą jest też sprawą jest pomijanie potrzeb fizjologicznych ludzi przebywających nad wodą przez wiele godzin.

Gospodarz wsi Santoczno oburza się na zanieczyszczanie odchodami lasu w pobliżu plaży, a tak naprawdę gdzie ludzie mają pójść z potrzebą fizjologiczną? W pobliżu nie ma żadnej restauracji, żadnej "sławojki". Nie radzę więc zagłębiać się w pobliski lasek szukając ciekawych okazów przyrodniczych, bo poza ohydnym fetorem i śmieciami niczego pięknego tam nie zobaczycie.

Jakie to wszystko beznadziejne i żenujące zwłaszcza, gdy wrócimy myślą do wspaniałych opisów walorów turystyczno-krajobrazowych wsi Santoczno. Są one też barwnie pokazane na tablicach usytuowanych przy plaży, bo przecież niewiele miesięcy temu fragment wsi nad jeziorem został uporządkowany i upiększony z funduszy Unii Europejskiej za pośrednictwem Gminy Kłodawa. Czy to znaczy, że środki unijne zostały wrzucone w błoto, a nawet dosłownie w fekalia gromadzące się na przyjeziornym terenie rekreacyjno-wypoczynkowym w pięknym Santocznie?!

Gospodarzom odpowiedzialnym za ten tragiczny stan rzeczy życzę refleksji i zdrowego rozsądku.

 Zofia Bilińska