W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » @forum gorzowian »
Antonii, Ignacego, Wiktora , 17 października 2018

„Jak łatwo przychodzi urzędnikom wycinać drzewa”

2018-07-31

Podzielam pani zdanie wyrażone w artykule „Jak łatwo przychodzi urzędnikom wycinać drzewa”. Zadziwiające, co dzieje się w Gorzowie. W innych miastach, szczególnie za naszą zachodnią granicą, starodrzew to jest atut, wartość dodana i skarb, a nie zagrożenie, jak usiłuje Miasto argumentować kolejne wycinki przepysznych drzew. I tam stare drzewa chroni się (widziałam w Niemczech drogi - przepiękne aleje, obsadzone starodrzewem). A jak faktyczne taki drzewo komuś wadzi - to się je przesada. Tak, z sukcesem można przesadzać nawet 100-letnie drzewa. Moim zdaniem, tzw. gorzowskie „rewitalizacje” skwerów należy przeprowadzać, nie naruszając starych nasadzeń.

Obserwuję w Gorzowie postępującą degradację Miasta. Co prawda, jak się patrzy na Gorzów z góry, to wydaje się, że zieleni jest dużo, ale to tylko złudzenie. Znika nam w zastraszającym tempie zadrzewienie ulic. Gdy jakieś drzewo „wypadnie”, to nie nasadza się nowego. Poza tym jest całkowity brak nasadzeń przy względnie nowych ulicach, które dawałyby cień osobom pieszym, chociaż miejsce na nasadzenia jest (np. Al. ks. Andrzejewskiego, ul. Górczyńska). Drzewa przy drogach powinny tworzyć „zielone korytarze” - jeden ciąg zieleni, pełniący dwie główne funkcje - ocienianie ulic i chodników oraz przewietrzanie Miasta. U nas jakby o tym nie wiedzieli. Po za tym znikają drzewa w parkach - w parku Kopernika część drzew sama „wypadła”, część wycięto, ale nie nasadzono nowych, w Parku Róż wycięto przewspaniałe wiekowe kasztanowce i nie dano nic w zamian.

Poza tym, te nowe nasadzenia też są dyskusyjne. Wycina się drzewa o dużych koronach, których cień pokrywa znaczną powierzchnię, a nasadza się np. jarzębiny, mające niewielką koronę czy zredukowane, jak ja to nazywam, robinie lub inne drzewka ozdobne. No i brak dbałości o nowe nasadzenia - spektakularna jest sprawa wykoszenia drzewek na Dolinkach, ale też popełniane są takie grzechy, jak dopuszczenie do uschnięcia nowo posadzonych drzewek w okolicy ul. Górczyńskiej (drzewka za Panoramą już prawie całkowicie uschły). I co z tego, że były nasadzenia zastępcze, jak wyschły. Drzewka posadzone (chyba w poprzednim roku) na 70-lecie Stali Gorzów także nie są w najlepszej kondycji.

Następny problem to systematyczna likwidacja terenów zielonych. Np. przy budowie ścieżki rowerowej przy ul. Walczaka (na wysokości ul. Widok i dalej w stronę Pomorskiej) zaasfaltowano spory kawałek ziemi, która jeszcze niedawno cieszyła oko zielenią. Ok, dobrze, że są ścieżki rowerowe, ale po co takie szerokie i dlaczego kosztem terenów zielonych. Po łącznym zredukowaniu w tym miejscu szerokości chodnika i drogi rowerowej o 1 m ciągi te zapewniały by jeszcze komfortowe przemieszczanie się. A zabetonowany Kwadrat?

Ale nie można winić tylko Miasta. Tak samo postępują galerie handlowe, markety i inne obiekty handlowe (np. Castorama, Tesco, Biedronki, Lidle) - betonują wszystko jak leci, nie sadzą drzew i miasto staje się przez to coraz mniej komfortowe. No i wszyscy inni - spółdzielnie mieszkaniowe (w tym roku dużą aktywność w betonowaniu trawników przejawia SM Górczyn), Wspólnoty Mieszkaniowe - masowo zabetonowują zieleń - zamieniając ją na parkingi. I nikt nie stara się nawet zminimalizować negatywnego wpływu betonu, budując zielone parkingi, stosując np. ażurowe płytki czy kratki trawnikowe. A to w innych polskich miastach już się dzieje. Chociażby w Zielonej Górze mają powstać takie parkingi.

Szkoda, że nie korzysta się z doświadczeń innych Miast i badań na ten temat. Przecież wiadomo, że może jedynie zamienienie całej wolnej przestrzeni na parkingi zapewni swobodne parkowanie. Im więcej buduje się parkingów, tym większe są potrzeby w tej dziedzinie.

A teraz z innej beczki. Gorzów prawdopodobnie należy do grupy ostatnich miast powyżej 100 tys. mieszkańców (a może nawet już jest ostatnim takim miastem), w których nie ma systemu roweru miejskiego. W dodatku sieci rowerów miejskich są już zlokalizowane w miejscowościach mniejszych od naszego miasta.

Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale po przeczytaniu Pani artykułu znowu ogarnął mnie gniew, który został spotęgowany wędrówką po rozgrzanych, bezcieniowych chodnikach Gorzowa.

Pozdrawiam

Margot