W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x

 
Jesteś tutaj » Home » @forum gorzowian »
Ady, Aleksandra, Dagmary , 12 grudnia 2019

Wielka misja Siostry Michaeli Rak

2019-05-16

W ostatnich dniach kwietnia b.r. pojechałam do Wilna z grupą osób wiozących materialną pomoc dla Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćko, którym od 10 lat kieruje siostra Michaela Rak.

S. Michaelę gorzowianie pamiętają i darzą ogromnym sentymentem, bo wiele lat szefowała naszemu Hospicjum św. Kamila. I choć gorzowskie hospicjum nadal dobrze funkcjonuje, to jednak wraz z odejściem S. Michaeli straciło pewną aurę chrześcijańskiej duchowości.

Zdarzają się ludzie niezastąpieni o nadzwyczajnych cechach osobowości, promieniujących wielkością ducha, charyzmą i niespożytym temperamentem.

Takie cechy posiada zakonna Siostra Michaela.

Znaleźć się w Jej pobliżu, to jakby wśród ogromnych przestrzeni brudu i trujących wyziewów zaczerpnąć haust świeżego powietrza, naładować się nową energią.

S. Michaela Rak znalazła się w Wilnie w 2008 roku, kiedy to dopiero zaczęły się ocieplać relacje polityczne pomiędzy Polską a Litwą. Trafiła również na trudny grunt braku międzyludzkich porozumień i ogromnego dystansu do nieznanej w Wilnie akcji hospicyjnej. Ten temat Litwinom był dotąd nieznany i niezrozumiały. I tylko dzięki ogromnej sile przekonywania, desperacji oraz nadzwyczajnej osobowości Siostry władze Wilna i społeczeństwo z uwagą zaczęły się przyglądać misji i z czasem pomagać w jej realizacji.

Dziś, po 10 latach zmagań z ogromnymi trudnościami mentalnymi i finansowymi, w Wilnie działa hospicjum dla dorosłych, a być może jeszcze w tym roku zostanie oddany do użytku nowy budynek z oddziałami dla dzieci.

Odnosi się wrażenie, że Siostra Michaela oddaje słabym, chorym cierpiącym całą siebie; swoją energię i miłość bezwarunkową. Niestrudzona fizycznie i duchowo wzorem świętych potrafi być jakby jednocześnie w wielu miejscach rozwiązywać trudne sytuacje.

Jak wiosenny powiew wiatru i blask słonecznych promieni niesie ukojenie, nadzieję i spokój ludziom potrzebującym ciepła, złamanym cierpieniem.

Kto poznał wielkość misji niesionej przez S. Michaelę, pokochał też osobę, która bez reszty poświęca się wielkiemu dziełu.

Mój kilkudniowy pobyt w Wilnie wśród Polaków i Litwinów pozwolił lepiej poznać naszych sąsiadów zza wschodniej granicy i zachwycić się ich życzliwością, a nawet przyjaźnią dla narodu, który nie zawsze był przychylny Litwinom.

Pobyt w Wilnie naszej grupy zbiegł się z uroczystościami Obchodów Dnia Polonii i Polaków za Granicą oraz Narodowego Święta 3 Maja. Z tej okazji Polonia Wileńska zorganizowała uroczysty pochód spod gmachu Katedry pod Ostrą Bramę, gdzie w Kaplicy Matki Bożej Miłosiernej celebrowano mszę św. z udziałem Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk. Ze wzruszeniem słuchaliśmy pieśni patriotycznych i religijnych.

Nigdy przedtem nie uczestniczyłam w tak barwnym, radosnym pochodzie. Instytucje, szkoły, organizacje społeczne, zespoły artystyczne, ludzie sztuki i kultury oraz setki niezrzeszonych, entuzjastycznie demonstrowało patriotyzm i przyjaźń. Euforia rozradowanego tłumu, roześmianych, życzliwych sobie ludzi zupełnie nie przypominała naszych patetycznych, wymuszonych obowiązkiem, smutnych pochodów pierwszomajowych. Z podziwem patrzyłam na tłumy mieszkańców Wilna, którzy pozdrawiali Polaków, machając litewskimi i polskimi chorągiewkami.

Polskie patriotyczne i ludowe pieśni rozbrzmiewały w różnych częściach pochodu, dołączając do gwaru litewskich pozdrowień. Nikt nie zakłócał tej parady polskości, nie wznosił wrogich okrzyków, nie rzucał w demonstrujących żadnymi przedmiotami. Uświadomiłam to sobie pod koniec trzygodzinnej uroczystości i z wdzięcznością, a nawet podziwem pomyślałam o godnym, kulturalnym zachowaniu narodu litewskiego.

Czy można sobie wyobrazić takie zachowanie moich rodaków w podobnej sytuacji, podczas uroczystości zorganizowanej przez mniejszość narodową??

Daleko nam, bardzo daleko do poziomu kultury litewskich sąsiadów. I to jest moja jedyna, smutna refleksja związana z pobytem w Wilnie. I może jeszcze jedna, że nie potrafiliśmy tu w Gorzowie docenić wielkości dzieła, które z pożytkiem dla ludzi, bez względu na ich narodowość i wyznanie tworzy Siostra Michaela Rak. To dzieło jest już znane i wspomagane przez wiele państw Europy i USA, a cały świat być może kiedyś usłyszy o zakonnicy z okolic Gorzowa.

Zofia Bilińska