W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Zakład Gospodarki Mieszkaniowej »
Arety, Marty, Marcina , 24 października 2017

Administracje nie mają na rozbiórki szopek

2017-08-10

Zamurowane wejścia i okna do rozpadających się szopek na wielu podwórkach nowego miasta to jedyny sposób na ich zabezpieczenie. Tych ruder jest tak dużo, że miasto zwyczajnie nie nadąża z ich systematycznym wyburzaniem.

medium_news_header_19268.jpg

Kilka dni temu na jednym z podwórek Nowego Miasta ekipa fachowców zamurowała wejścia do sypiących się komórek. – Musieliśmy tak zrobić, bo to rudera, a postanowili w niej zamieszkać ludzie eksmitowani z mieszkania po sąsiedzku. Nie mogłem pozwolić, żeby im się coś stało, a na pewno tak by było w tym przypadku. Tam już nawet dachu nie ma – mówi Robert Jankowski, kierownik Administracji Domów Mieszkalnych nr 3.

Wolą szopki niż socjal

Przykład z Nowego Miasta ilustruje problem, z jakim od poważnego już czasu boryka się Zakład Gospodarki Komunalnej. – Ci ludzie, których wyeksmitowano z tego lokalu, dostali lokal zastępczy. Firma, która przeprowadza eksmisje, wskazała im kolejny adres, ale ci ludzie odmówili. Na lokal socjalny zdecydował się tylko mężczyzna na wózku. Pozostali postanowili koczować właśnie w szopce na podwórku. Na co z kolei my się nie mogliśmy zgodzić. Tam lada chwila coś się mogło stać – mówi Robert Jankowski.

Dlatego też ADM nr 3 postanowił zamurować wejścia do zrujnowanych szopek. – Żadne zamknięcia, kłódki i inne zabezpieczenia nie zdawały egzaminu, dlatego zabezpieczyliśmy tę ruderę w taki właśnie sposób – tłumaczy kierownik ADM nr 3.

Pieniędzy na rudery zwyczajnie nie ma

Jak się okazuje, jest to bardzo duży problem całego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. – Pulę pieniędzy przeznaczaną na wyburzanie takich ruder już wykorzystaliśmy, a potrzeby niestety są wielkie – przyznaje Paweł Jakubowski, dyrektor Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej.

Okazuje się, że różnego rodzaju szopki, składziki i inne tego typu budowle, które były przez lata przydatne i potrzebne do składowania węgla, teraz, zwłaszcza na Nowym Mieście, straciły rację bytu. – Odkąd podłączyliśmy niemal całe Nowe Miasto do miejskiego ciepła, to w tych szopkach nikt już nic nie składuje. No i dlatego staję się one bardzo atrakcyjnymi miejscami dla bezdomnych. A na takie wykorzystanie nie godzą się sami lokatorzy okolicznych kamienic, jak i my, administracja. To zwyczajnie jest niebezpieczne – mówi Robert Jankowski.

Urzędnicy dodają, że bardzo często jest tak, iż bezdomni, którzy próbują się instalować właśnie w opuszczonych szopkach, nie mogą szukać schronienia w noclegowni Brata Alberta czy w Domu w Połowie Drogi, bo tam obowiązuje reguła abstynencji, której akurat ci ludzie nie zamierzają nawet podjąć, nie mówiąc o dotrzymaniu.

Jak na razie ADM-y będą sukcesywnie zabezpieczać takie ruiny w oczekiwaniu na pieniądze na ich wyburzenie.

roch