W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Zakład Gospodarki Mieszkaniowej »
Arety, Marty, Marcina , 24 października 2019

Osiedle, na którym graffiti ma zwalczyć chuliganów

2019-07-30

Intrygujące graffiti mają pomóc Zakładowi Gospodarki Mieszkaniowej z plagą bazgrania po ścianach. Mieszkańcy znakomicie ocenią ten sposób.

medium_news_header_25393.jpg

- Na pewno mamy najwięcej graffiti w mieście. Inna rzecz, że tych paskudnych malunków też – mówi Damian Madaliński, kierownik Administracji Domów Mieszkalnych nr 5 z ul. Gwiaździstej. Już od jakiegoś czasu właśnie ten ADM w miarę skutecznie walczy z chuligaństwem niszczącym ściany.

Od Christy Wolf do kina

Pierwszym dużym muralem, który pojawiał się na osiedlu, był mural z cytatem z „Wzorców dzieciństwa” Christy Wolf i malunkami przydrożnych ziółek, opisanych przez pisarkę w jej powieści. Malowidło jest na tyle duże, że widać je z pociągów przyjeżdżających do miasta od strony Kostrzyna. I jak mówią mieszkańcy, nawet nie było jakoś mocno dewastowane, choć różne napisy się na nim pojawiały, ale ADM skutecznie je zamalowywał.

Potem pojawił się mural z ładną, parkową scenką. Jak tłumaczą w ZGM, sami mieszkańcy, wspólnota mieszkaniowa chciała poprawić estetykę otoczenia i stąd decyzja, aby zrobić mural, ale i przy okazji uporządkować trochę otoczenie.

Kolejnym malunkiem była scena nawiązująca do restauracji Kosmos, która kiedyś na tym osiedlu była oraz w nieco odległy sposób do nazw ulic, czyli Słonecznej, Gwiaździstej.

Obecnie trwają prace przy kolejnym. – Właśnie niknie budynek Kina Muza, więc postanowiliśmy go upamiętnić muralem – mówi Damian Madaliński.

Murale zniechęcają chuliganów

W ZGM tłumaczą, że murale jednak na długo zniechęcają chuliganów do niszczenia odnowionych ścian. – Mają jakieś swoje kody, którymi podpisują ściany. I rzeczywiście tak jest, że jeśli ktoś w środowisku cieszy się poważaniem, to wówczas raczej nikt nie dotyka tych ścian. Tak to już jest – mówią grafficiarze.

Także mieszkańcy uważają, że właśnie takie odnawianie elewacji ma sens. – To są ładne malunki, nie jakieś okropieństwa. Dobrze się na nie patrzy. No i może ci chuligani odczepią się od naszych bloków – mówią mieszkańcy, których oburza, że ktoś niszczy świeże elewacje, za które on musieli zapłacić.

O tym, czy na elewacji znajdzie się mural, czy tylko będzie to jednolicie odnowiona ściana, decyduje zawsze wspólnota mieszkańców. I jak pokazuje praktyka, murale nie są jakąś kosztowną formą odnawiania ścian. – Oczywiście też nie może być ich za dużo, ale jak na razie granica nie została przekroczona – tłumaczą w ZGM.

Roch

Fot. Damian Madaliński