W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Cypriana, Justyny, Łucji , 26 września 2020

Więcej wolności, mnie pazerności

2013-07-22

Unia Europejska da Polsce 2 miliardy złotych na walkę z bezrobociem wśród młodych ludzi, z czego znacząca część ma trafić do naszego regionu, gdzie duży odsetek bezrobotnych stanowią właśnie młodzi. Często wykształceni, ale za dużo wśród nich jest niechcianych humanistów, za mało zaś poszukiwanych specjalistów.

Na aktywizację zawodową młodych lubuszan idzie prawie 33% wszystkich środków przeznaczonych na walkę z bezrobociem w naszym województwie. Fatalnie to świadczy o naszym systemie kształcenia, którego absolwenci w niewielkiej tylko części pracują zgodnie z wykształceniem, a pozostali znajdują zatrudnienie dalekie od tego, czego się uczyli albo nie znajdują wcale. Zapewne pożyteczne są tutaj kursy, staże i szkolenia pozwalające na zdobycie nowych kwalifikacji czy umiejętności. Także dobrym pomysłem może być program preferencyjnych pożyczek na rozpoczęcie działalności gospodarczej przez absolwentów wyższych uczelni i młodych bezrobotnych. Ciągle to jednak jest likwidowanie skutków, bez usuwania przyczyn, co oznacza znaczne marnotrawstwo publicznych pieniędzy.

Przyczyny zaś leżą w systemie gospodarczym i biurokratycznym państwa. To nie jest tylko kwestia kryzysu, który nas trzyma w mocnym uścisku. To także kwestia ulg, preferencji i ułatwień dla prowadzących działalność gospodarczą na własny rachunek. Kredyt i mniejsze obciążenia na ZUS na starcie nie wystarczą na dłużej. Potrzebne są niższe stawki na lokale dla początkujących przedsiębiorców (pole do popisu dla samorządów lokalnych), ulgi i zwolnienia podatkowe oraz maksymalne uproszczenia przepisów związanych z prowadzeniem firmy, w tym przepisów podatkowych (rząd i parlament mogą wiele tu jeszcze zdziałać). Jeżeli nie jest to wymuszone klasyczne samozatrudnienie, to młodym ciężko jest wybić się na gospodarczą samodzielność. Bowiem liczne bariery, utrudnienia i biurokratyczno-podatkowe koszmary szybko zabijają w nich ducha przedsiębiorczości. A niepowodzenie jednego skutecznie zniechęca do podobnej próby kilkunastu innych. Poza tym nie każdy ma predyspozycje do pracy na swoim, a na cudzym nie za bardzo jest gdzie pracować, bo aktualnie przedsiębiorcom wiedzie się na ogół gorzej niż średnio. I tak koło się zamyka.

Potrzeba nam więcej gospodarczej wolności oraz mniej pazerności i chciejstwa ze strony państwa i gminy. I nie o miłosierdzie tu idzie, ale o państwowo-samorządową inwestycję w przyszłość, czyli najpierw trzeba stracić… Bo dzisiaj największe wydatki w budżecie każdej gminy stanowią pomoc socjalna i oświata (edukacja). Mówi to państwu coś?

deja