W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Dory, Gerarda, Maryny , 24 września 2020

Gdzie przystanąć, jak nie ma mariny?

2013-09-22

Jestem pod dużym wrażeniem tego, co mówi  Janusz Cetera. Niby nic odkrywczego, nic nowego, a mimo wszystko.

medium_news_header_4941.jpg

Tym bardziej jest to warte zastanowienia i wyciagnięcia praktycznych wniosków, że mówi to człowiek bywały w Polsce i świecie, który jednak dobrze zna Gorzów. Patrzy na miasto z dystansem, ale i z wielka sympatią oraz uznaniem, docenia zmiany, ale o tym widzi również braki i niedostatki. I wie co mówi.

Szczególnie ciekawe i wartościowe są jego porównania Gorzowa z Wałbrzychem, miast podobnej wielkości, a jednak bardzo odległe w dynamice rozwoju. Cieszmy się więc z tego co osiągnęliśmy, choć naturalnym prawem jest chcieć więcej. Nie bądźmy jednak malkontentami. Gorzów ma potencjał, możliwości i problem jedynie w tym jak je wykorzystuje. Wniosek: nie doceniamy tego co posiadamy, a zanadto się skupiamy na dziurach, biedzie i tęsknotach.

Ba, ale kiedy ta bieda tak nam doskwiera…

J. Cetera w swych pochwałach Gorzowa, jakby przy okazji jednak mówi i wypomina, że w mieście,  które ma tak piękny bulwar i chce się określać mianem „przystani”  wręcz powinna być przystań rzeczna, czyli  marina dla wodniaków. I ma rację, i właściwie to skandal, że jej jeszcze nie ma. Toż to oczywista oczywistość, że być musi, bo i gdzie wodniacy mają przystanąć, kiedy woda wysoka a port byle jaki?

J. D.