W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Celiny, Hilarego, Janusza , 21 października 2017

Dzwon alarmowy, którego tylko głuchy może nie słyszeć

2017-04-21

O stosunkach międzyludzkich i atmosferze w spółce miejskiej Inneko pod rządami prezesa Artura Czyżewskiego mówi się i pisze od dawna. Na ogół i raczej źle.

medium_news_header_18177.jpg

W akcie ratunku rada nadzorcza, zapewne nie bez woli prezydenta, postanowiła zmienić ten stan rzeczy wprowadzając do zarządu drugą osobę. Był nią Seweryn Stuła, który właśnie  miał m.in. łagodzić nastroje i polepszać relacje zarządu firmy  z załogą. Po trzech miesiącach S. Stuła złożył jednak rezygnację i odchodzi z Inneko.  Bo nie może się dogadać z prezesem A. Czyżewskim.

W prywatnej firmie napięte stosunki i toksyczne relacje wcale nie dziwią. Właściciele i zarządzający bywają przecież różni. No i wynik ekonomiczny jest tam ponad wszystko, choć i tam obowiązują kodeksy, prawa oraz zasady. W firmie samorządowej, czyli komunalnej nie powinno być jednak zgody na styl zarządzania i metody, które budzą opór i protesty przynajmniej części załogi. W tej sytuacji rezygnacja S. Stuły z funkcji w Inneko jest nie tyle wyraźnym sygnałem, że sprawy zaszły stanowczo za daleko, co wręcz dzwonem alarmowym, którego tylko głuchy może nie słyszeć. Czy ktoś coś wreszcie z tym zrobi?

Jan Delijewski