W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Emmy, Flory, Romana , 24 listopada 2017

Bezpartyjni politycy proponują bezpartyjne wybory samorządowe

2017-05-17

Janusz Kubicki, bezpartyjny prezydent Zielonej Góry wespół z grupą równie bezpartyjnych przyjaciół i politycznych sympatyków ma pomysł.

medium_news_header_18413.jpg

Otóż proponuje, by w wyborach samorządowych na szczeblu gmin nie mogli ubiegać się o mandaty radnych, ale i wójtów, burmistrzów oraz prezydentów członkowie partii. Wedle jego koncepcji partyjne mogą być ewentualnie wybory do rad powiatów oraz sejmiku, no i oczywiście parlamentarne. W tej sprawie bezpartyjny prezydent J. Kubicki wraz bezpartyjnymi kolegami zbiera już nawet podpisy pod projektem stosownej ustawy.

Pusty śmiech mnie ogarnia, kiedy o tym czytam i słyszę, bo to zwyczajnie nierealne, gdyż żadna większość parlamentarna na to się nie zgodzi i to z oczywistych partyjnych powodów. To, o co więc w tym pomysłem chodzi? Tylko i aż o to, żeby się o nim mówiło i to jak najwięcej i jak najdłużej – najlepiej do wyborów samorządowych, bo one są prawdziwym celem tej kampanii. Po drugie śmieszy również takie stawianie na bezpartyjność przez ustawionych już polityków, którzy zrobili kariery dzięki partyjnemu wsparciu, którego pewnym momencie zabrakło albo się od niego odcięli. I dotyczy to nie tylko J. Kubickiego, ale i jego sojuszników, chociażby w osobie byłego marszałka województwa Andrzeja Bocheńskiego.

A tak w ogóle, w wyborach samorządowych partie są ważne i jesteśmy na nie skazani, ale najważniejsi powinni jednak być ludzie i tu się zgadzamy. Dobrze byłoby pomyśleć o takiej ordynacji wyborczej, by to nie szyldy partyjne decydowały mimo wszystko o czyimś wyborze.

Jan Delijewski