W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Bez gwarancji, że wysiądziemy na właściwym przystanku

2017-10-11

Co prawda „hatakumby”, jak powiedział pewien polityk, w mieście nie ma, ale poważny problem już tak.

medium_news_header_19856.jpg

Chodzi o to, co się dzieje z komunikacją miejską, a raczej z podróżowaniem po Gorzowie po wycofaniu tramwajów. Wystarczy tylko posłuchać i poczytać, co ludzie mówią i jak oceniają jazdę komunikacja miejską. A mówią i oceniają źle, a nawet gorzej. Jest ciasno i tłoczno, bywa dłużej i dalej do celu podróży, przez co ludzie często się spóźniają i muszą na dodatek chodzić daleko, by zrobić tzw. przesiadkę.

Owszem, znakomitym posunięciem ułatwiającym życie i nie rujnującym kieszeni, było wprowadzenie biletów czasowych, nawet jeżeli nie odbyło się to do końca zgodnie z zasadami prawa lokalnego. Także zwiększenie częstotliwości kursów autobusów zastępujących tramwaje w godzinach szczytu było działaniem wskazanym. Wszystko to jednak za mało. Wygląda bowiem na to, że cała ta operacja przejścia na transport autobusowy została źle zaplanowana, przygotowana i zrealizowana. Komuś najwyraźniej zabrakło tu wyobraźni i w prosty sposób chciał autobusami zastąpić tramwaje. A tego się zwyczajnie nie da tak zrobić, z powodów widocznych gołym okiem, o czym wszyscy teraz się przekonują.

Skoro mamy jeszcze przez prawie dwa lata czekać na powrót tramwajów, to należy w trybie wręcz pilnym zorganizować całą komunikację miejską jakby na nowo. Trzeba zapomnieć o liniach tramwajowych, jakby ich nigdy nie było i zaplanować nową siatkę połączeń autobusowych tak, by w sposób optymalny i sensowny pokryła całe miasto, oczywiście zachowując te połączenia i częstotliwości przejazdów, które się sprawdzają i nie kolidują/nie dublują z tymi, które się pojawią, jako nowe. To jedyny sposób, by w miarę spokojnie i bez nerwów przetrwać czas oczekiwania na powrót tramwajów. Tylko czy wystarczy autobusów oraz kierowców?!

A swoją drogą, było wystarczająco dużo czasu, by całą tą rewolucję w miejskiej komunikacji przygotować. Zanadto chyba skupiono się na tym, co będzie potem, nie zastanawiając się specjalnie jak będzie teraz. I mamy to, co mamy, czyli brak pewności, że do zastępczego autobusu wsiądziemy, a jak już wsiądziemy, to bez gwarancji, że wysiądziemy na właściwym przystanku i odbędzie się to w planowanym czasie.

Tymczasem na Kostrzyńskiej nadal trwa oczekiwanie na remont, bo z powodu półrocznego już spóźnienia trzeba wydłużyć o kolejne pół roku czas trwania tego remontu, a to z powodu formalnych procedur związanych z unijnym dofinansowaniem wymaga znowu czasu.

I to naprawdę nie jest kabaret.

Jan Delijewski