W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Albiny, Sebastiana, Zdzisławy , 16 grudnia 2018

Rosną płace, ale i rośnie nam samorządowa biurokracja

2018-03-06

Od lipca gorzowscy urzędnicy i pracownicy sfery budżetowej mają zarabiać przeciętnie 300 zł więcej.

medium_news_header_21117.jpg

To znacząca podwyżka, która ma zachęcić do pracy w samorządowej administracji, ale i w obsłudze oświaty, żłobkach, pomocy społecznej, bibliotekach, urzędzie pracy, OSiR-rze czy ZGM, gdzie średnia płaca brutto wynosi w tej chwili 3200 zł dla doświadczonych pracowników i 2800 zł dla początkujących.

To dobra wiadomość dla gorzowskich urzędników i pracowników sfery budżetowej, których podwyżka dotyczy, a których jest ponad 2200. Na te podwyżki czekali od lat. Gorzej dla budżetu miasta, bo tylko w tym roku będzie to dodatkowo kosztować prawie 7 mln zł. Problem jednak nie w podwyżkach, bo są one konieczne, jeżeli chcemy, by w urzędzie miasta i miejskich placówkach pracowali kompetentni urzędnicy. Rzecz w tym, że zanadto rozrasta nam się biurokracja w samym urzędzie miasta, gdzie bez  wyraźnej konieczności przybywa urzędników, których jest już grubo ponad 500. Z pewnością w każdym z wydziałów, poza zajmującymi się inwestycjami, można znaleźć oszczędności na etatach, chociażby inaczej organizując pracę lub rezygnując z wymyślania zadań, które na dobrą sprawę urząd może sobie darować bez uszczerbku dla miasta i mieszkańców. Wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć po urzędzie, ale i przyjrzeć tzw. usługom zewnętrznym.

Jan Delijewski