W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Bogusława, Liwiusza, Tekli , 23 września 2018

Mimo wszystko nie tak miało wyglądać to województwo

2018-03-13

20 lat temu, 13 marca 1998 r. gorzowscy i zielonogórscy parlamentarzyści podpisali w Paradyżu list z apelem do ówczesnego premiera Jerzego Buzka w sprawie utworzenia województwa lubuskiego.

medium_news_header_21184.png

Uzgodniono wówczas, że Gorzów będzie siedzibą wojewody, a Zielona Góra siedzibą sejmiku samorządowego. I tak też się stało.

Powstało więc wspólne województwo, które jednak od początku zmierza w kierunku zielonogórskiej dominacji pod lubuskim szyldem, w czym niemałą rolę odegrał najpierw pełnomocnik a później wojewoda Jan Majchrowski, który zamiast utrzymać przy sobie instytucje i urzędy (służby zespolone itd.) podległe wojewodzie, ochoczo je lokował w Zielonej Górze. Ruchu w drugą stronę, ze strony sejmiku i marszałka, zaś nie było i nie ma.

Zresztą od początku było wiadomo, że Gorzów nie obroni swej pozycji, bo nie o równowagę i partnerskie relacje tu chodziło. Gorzów był potrzebny Zielonej Górze jedynie do powstania województwa, ale już niekoniecznie w partycypowaniu w pożytkach płynących z tego tytułu. A wyszło szydło z worka już wtedy, kiedy sejmik przyjmując pierwszą strategię rozwoju regionu zapisał powstanie Uniwersytetu Lubuskiego, który stworzyć miały zielonogórskie i gorzowskie uczelnie. Zaraz potem w Zielonej Górze szybko zapadła decyzja, której skutkiem było połączenie Politechniki Zielonogórskiej i Wyższej Szkoły Pedagogicznej oraz powołanie Uniwersytetu Zielonogórskiego. I to właśnie działanie, z dalszymi jego konsekwencjami, najlepiej oddaje ducha i charakter zielonogórskich intencji przy tworzeniu tego wojewódzkiego bytu, stanowiąc kwintesencję lubuskości naszego regionu.

Nie ulega, dla mnie przynajmniej, wątpliwości, że Gorzów w tym województwie od początku przegrywa względem Zielonej Góry i ten dystans z każdym rokiem się coraz bardziej powiększa. Otwartym natomiast pozostaje tylko pytanie, czy będąc miastem powiatowym na obrzeżach Wielkopolski lub Zachodniopomorskiego stracilibyśmy więcej, czy może więcej ugrali?

Mimo wszystko nie tak miało wyglądać to województwo.

Jan Delijewski