W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Franciszka, Kazimiery, Ruty , 21 sierpnia 2018

Taka jest ta nasza inwestycyjna i budowlana rzeczywistość

2018-08-10

Nie było mnie kilka dni w mieście i z premedytacja nie śledziłem co się dzieje w świecie.

medium_news_header_22468.jpg

Po powrocie jednak rzuciłem się na sprawdzanie tego, co wydarzyło się w Gorzowie, bo tym przede wszystkim żyję. I doszedłem do wniosku, że właściwie nic nowego, choć dzieje się całkiem sporo.

Przede wszystkim przyjąłem do wiadomości, że miasto ogłasza czwarty przetarg na remont ulicy Kazimierza Wielkiego, bo na ostatnim potencjalnie chętny wykonawca zażyczył sobie 19 mln zł, podczas gdy miasto gotowe było wydać 10 mln, z czego 5 mln zł stanowić ma wkład rządowy. No i miasto spasowało. Z kolei na pierwszym przetargu na budowę Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu na bazie poszpitalnych obiektów przy Warszawskiej, jedyny chętny zaproponował 135 mln zł za wykonanie inwestycji, podczas gdy miasto planowało wydać mniej niż połowę tej kwoty. Horrendum. No i będzie kolejny przetarg.

Unieważnianie przetargów czy też ich powtarzanie przestało mnie już dziwić. Tak dzieje się w całej Polsce. Po prostu jest więcej inwestycji do zrealizowania niż firm oraz sprzętu, ludzi i materiałów do ich wykonania. A wszystko przez środki unijne, których jest całkiem sporo do przerobienia i wygląda na to, że znaczna część z nich nie zostanie przerobiona. Co tam jednak remont jakiejś ulicy w Gorzowie czy nawet budowa centrum edukacji. Oto kilka dni temu cała Polskę obiegła informacja, że konsorcjum, które wygrało historyczny przetarg na budowę tunelu do Świnoujścia wycofało się z inwestycji, tracąc wadium w wysokości 10 mln zł, gdyż po głębszych analizach i kolejnych przeliczeniach doszło wniosku, że koszty tak mocno poszły w górę, iż realizacja tego przedsięwzięcia może przynieść straty liczone w dziesiątkach milionów. Taka jest bowiem ta nasza inwestycyjna i budowlana rzeczywistość.

Ma racje więc prezes Jerzy Korolewicz (w Trzech pytaniach do…), kiedy mówi, że w tej sytuacji lepiej się skoncentrować na wybranych inwestycjach, niż rozdrabniać i w konsekwencji niewiele zrobić, bo czas ucieka, a wraz z  nim mogą zniknąć pieniądze rządowe  czy też unijne, które trzeba wydać w określonym trybie i czasie.

Jan Delijewski