W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2018

Piłkarska pierwsza liga to przecież nic nadzwyczajnego

2018-09-11

No i po raz kolejny mamy finał mistrzostw Polski na żużlu!

medium_news_header_22728.jpg

Oczywiście w rywalizacji drużynowej, która dla kibiców jest najważniejsza. Dla wielu ważniejsza nawet od rozgrywek Grand Prix, czyli wyścigu po indywidualne mistrzostwo świata, gdzie Bartosz Zmarzlik stoi właśnie przed wielką szansą na życiowy sukces. Na razie jest drugi, ale coraz bliżej prowadzącego Taia Woffindena.

O ile jednak w półfinale gorzowska Stal miała w miarę prostą ścieżkę do zwycięstwa nad częstochowskim Włókniarzem, o tyle w finale z leszczyńską Unią tak prosto i łatwo już nie będzie. Tu już trzeba będzie równej i mistrzowskiej jazdy całej drużyny, by myśleć o kolejnym tytule mistrza kraju, gdzie żużel jest najbardziej hołubiony w całym cywilizowanym świecie. I nie wiadomo nawet dlaczego, bo to przecież  sport niszowy, wcale nie taki tani i bardzo trudny w uprawianiu, acz przyjemny do oglądania i przeżywania.

Z kolei w piłkarskiej ledwie trzeciej lidze mamy dwie drużyny, które jednak okupują dolne rejony tabeli i wisi nad nimi widmo degradacji. Czyli, patrząc trochę z boku, jakby o jedną za dużo. Oczywiście chodzi o wyniki, które są odzwierciedleniem sportowej klasy, co jest pochodną posiadanej kasy, stanu bazy sportowej oraz lokalnego klimatu wokół dyscypliny sportowej, która uchodzi za najpopularniejszą na całym ziemskim globie. Dzięki temu stała się wielkim biznesem, który wciąż się rozwija i napędza zainteresowanie kibiców i sponsorów stając się samograjem. Nie to co u nas, bo lepiej przecież już nad Wartą było, nawet kiedy gorzowski żużel był hegemonem w kraju.

Może więc pora coś z tym zrobić? Piłkarska pierwsza liga to przecież nic nadzwyczajnego i do osiągniecia całkiem realne. Pod warunkiem instytucjonalnego wsparcia i jasno określonego celu. Może kampania wyborcza to dobry moment, by o tym podyskutować, oczywiście wznosząc się ponad partyjne podziały i partykularne interesy klubowe? Można, na ten przykład, rzucić hasło i zadeklarować, że ten zespół trzecioligowy, który obroni się przed spadkiem lub wyżej uplasuje, przez najbliższe cztery lata (czas kadencji władz samorządowych) otrzyma ze strony miasta materialne i niematerialne wsparcie gwarantujące dalszy rozwój sportowy, a nie tylko wegetację na poziomie najniższej centralnej ligi. Wiele drużyn pierwszoligowych i wręcz ekstraligowych funkcjonuje przecież dzięki samorządowej pomocy.

Ja tylko poddaję pod rozwagę… A może ktoś zaproponuje coś innego?

Jan Delijewski