W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Amielii, Idalii, Leopolda , 15 listopada 2018

Jeszcze raz proszę o więcej szacunku dla miejskich drzew

2018-09-13

Jestem zdruzgotany sposobem myślenia i działania magistrackich urzędników.

medium_news_header_22737.jpg

Najlepiej to widać na przykładzie traktowania miejskiej zieleni, w tym oczywiście drzew, które wycina się w mieście na potęgę. Gdzie trzeba, ale i nie trzeba. Za grosz nie znajduję w tym szacunku, wyobraźni oraz wrażliwości w tym zakresie.

Oto najświeższy przykład. W ramach rewitalizacji skweru między Placem Staromiejskim a Szkołą Podstawową 17 wycięto, a raczej wyrwano razem z korzeniami  kilkanaście drzew. Może i kilka było chorych, ale i kilka całkiem zdrowych. Oburzyło to okolicznych mieszkańców, którym rzecznik prasowy magistratu tłumaczy, że… trzeba było je poświęcić. Posadzi się nowe i będzie pięknie. Bo taka (w domyśle) jest koncepcja. Podobną koncepcję i sposób myślenia oraz działania zastosowano przy karczowaniu dorodnych drzew na Kwadracie czy budując ścieżkę nad Kłodawką. No i ręce opadają, choć mimowolnie zaciskają się w pięści…

Na całym cywilizowanym świecie jest już powszechnie przyjęte, że bez wyraźniej konieczności nie niszczy się miejskiej zieleni, w tym drzew, a planując na różnych obszarach mniejsze lub większe zmiany uwzględnia się rosnące tam drzewa, które dla ekosystemu, w tym dla człowieka, mają ogromne znaczenie, o czym uczą już ponoć w szkołach. I dobrze jest wiedzieć, że nawet 100 posadzonych drzew przez kilka, a raczej kilkanaście czy wręcz  kilkadziesiąt lat nie zastąpi jednego starego. Takie są prawa natury, której nie da się oszukać.

Za takie poświęcenie, to ja już więc dziękuję. I bardzo proszę o więcej szacunku dla miejskich drzew, ale i mieszkańców, którym one służą, podobnie jak urzędnicy. Dlatego planując kolejne rewitalizacje nie tylko ja oczekuję, że pierwszym i ostatnim warunkiem podjęcia jakichkolwiek prac będzie poszanowanie rosnących tam drzew. Zaś ewentualne cięcia i rżnięcia staną się w mieście ostateczną ostatecznością, wszechstronnie skonsultowaną oraz społecznie zaakceptowaną.

Jan Delijewski