W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Gerwazego, Protazego, Sylwii , 19 czerwca 2019

Co z tych wyborów, dobrego i złego, dla nas wyniknie?

2018-10-25

Gorzowskie wybory dotyczyły nie tylko prezydenta i rady miasta.

medium_news_header_23133.jpg

Wybieraliśmy także radnych sejmiku woj. lubuskiego. Jest ważne, kto nas będzie tam reprezentował lub kogo…zabraknie. Tym bardziej, że północ regionu wraz z Gorzowem będzie, z natury rzeczy, znowu w mniejszości, co niesie za sobą określone skutki w postaci decyzji sejmiku, ale i działań marszałkowskiego urzędu.

W Lubuskiem zmian nie będzie. Raczej nie będzie, gdyż PiS zdobył 9 mandatów w 30-osobowym sejmiku, natomiast KO 11, PSL 4 i SLD 2. Pozostałe 4 przypadły w udziale Bezpartyjnym Samorządowcom. I nie ma żadnych przesłanek, by przypuszczać, że dotychczasowa koalicja (PO-PSL-SLD) nie będzie dalej funkcjonować. Nawet z tym samym marszałkiem, czyli Elżbietą Polak, która co prawda zgłasza parlamentarne aspiracje, ale ewentualne dalsze marszałkowanie może jej tylko w tym pomóc, obniżając przy tym koszty prowadzenia kampanii wyborczej do sejmu lub senatu.

Z okręgu gorzowskiego do sejmiku mandat otrzymali: Anna Synowiec, Jerzy Wierchowicz i Mirosław Marcinkiewicz z KO, Elżbieta Płonka i Marek Surmacz z PiS oraz Tadeusz Jędrzejczak z SLD i Jan Świrepo z PSL. To mocno reprezentacja, która prawdopodobnie w zdecydowanej większości znajdzie się w obozie koalicji sprawującej władzę. To zaś daje nadzieję, że nasze sprawy będą w miarę dobrze reprezentowane w Zielonej Górze. Tym lepiej, że do sejmiku wraca także po latach przerwy były marszałek i wojewoda Marcin Jabłoński (KO). Przy nim reprezentacja tzw. terenu wydaje się być również mocniejsza niż poprzednio, co w sumie może stanowić skuteczną przeciwwagę dla zielonogórskiego lobby.

Największą niespodzianką sejmikowych wyborów można stanowić brak mandatów dla braci Wontorów (Bogusława i Tomasza), którzy byli liderami list SLD na południu województwa.  Bowiem drugi mandat dla tej partii, poza T. Jędrzejczakiem, uzyskała Maria Jaworska ze Słubic. Jakby więc nie patrzeć, SLD mimo niezłych ostatnio notowań w kraju, po zielonogórskiej stronie jest w głębokim odwrocie. Tylko kto ma wyciągać z tego wnioski, jeżeli w ostatnich latach i miesiącach z partii odeszli lub się z nią skłócili  ludzie, którzy ją tworzyli i nadawali jej oblicze w minionych latach, jak chociażby byli posłowie Jakub Derech Krzycki i Jan Kochanowski w Gorzowie oraz były wicemarszałek Edward Fedko (zdobył mandat w barwach KO!) i inni w Zielonej Górze. A młodych i nowych jakoś nie widać.

Podobną niespodzianką w tych wyborach jest porażka Czesław Fiedorowicza (PSL) – dotychczasowego przewodniczącego sejmiku i byłego posła (Unia Wolności). I nie bardzo wiadomo, co o tym zdecydowało. W każdym razie Cz. Fiedorowicz już publicznie zapowiedział, że wycofuje się z życia publicznego. Trochę szkoda.

Nie dziwi natomiast przegrana Bezpartyjnych Samorządowców z Gorzowa. Na dobrą sprawę ani nie zaistnieli w tej kampanii, ani też nie było tam nazwisk, choćby  na miarę tych, które pojawiły się na listach południa. Wioleta Haręźlak, Łukasz Mejza czy Wacław Maciuszonek są jednak szerzej znani i specjalnie przedstawiać ich nie trzeba.

Co z tych wyborów, dobrego i złego, dla nas wyniknie? Czas pokaże.

Jan Delijewski