W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Biny, Damazego, Waldemara , 11 grudnia 2018

Wyjdzie taniej, choć będzie drożej, ale jednak szybciej

2018-11-26

W ostatnich latach samorządowy problem z przetargami na inwestycje polega  na tym, że na ogół nie można ich rozstrzygnąć za pierwszym czy drugim razem.

medium_news_header_23372.jpg

Nie inaczej jest w Gorzowie, gdzie w ostatnich latach do realizacji inwestycji dochodzi często dopiero za trzecim, czwartym, a nawet piątym podejściem. To ewidentna strata czasu i… pieniędzy.

Z czego to wynika? Przede wszystkim z bardzo oszczędnych kalkulacji, które wbrew temu, co widać gołym okiem, nie uwzględniają sytuacji na rynku, wzrostu kosztów i ogólnych braków (firm budowlanych, ludzi oraz materiałów). Ostatecznie, kiedy po którymś tam przetargu wreszcie dochodzi do podpisania umowy z wykonawcą, i tak jest znacznie drożej niż samorząd pierwotnie planował. Remont Kostrzyńskiej, Sikorskiego, Kazimierza Wielkiego, drogi krajowej 22 (Walczaka wraz z przebudową okolic), budowa Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu… Wszędzie było tak samo lub podobnie. Po prostu, taniej już było i może być tylko drożej, przynajmniej w najbliższych latach, dopóki szerokim strumieniem płyną do nas jeszcze środki unijne.

Teraz do tego przetargowego kołowrotu dochodzi rozbudowa Szkoły Podstawowej nr 20 przy Szarych Szeregów. Drugi już przetarg został unieważniony, bo miasto zaplanowało na inwestycję 7,5 mln zł, gdy potencjalny wykonawca zawinszował sobie ponad dwa razy tyle. Teraz magistrat zapowiada, że dołoży jeszcze 2 miliony i rozpisze kolejny przetarg. A czas upływa; dzieci, rodzice oraz nauczyciele czekają na poprawę warunków nauczania; wszystko raczej drożeje niż tanieje i mocno się obawiam, a właściwie jestem przekonany, że te dodatkowe dwa miliony absolutnie  nie wystarczą. Albo więc miasto głębiej sięgnie do kasy, albo będziemy mieli czwarty przetarg.

Rozumiem, że są procedury, tryby i zasady, że nikt tu nie podłoży głowy ani innej części ciała, ale więcej realizmu w planowaniu inwestycji i szacowaniu kosztów, z uwzględnieniem sytuacji na rynku, byłoby jak najbardziej wskazane. Mimo wszystko wyjdzie taniej, choć oczywiście będzie drożej, ale jednak szybciej.

Jan Delijewski