W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Biny, Damazego, Waldemara , 11 grudnia 2018

Kiedy nie ma kosza w pobliżu, to śmieci lądują na ulicy

2018-11-30

Miejski Zakład Komunikacji  od 1 stycznia 2019 r. zawiesza (likwiduje?) Biuro Obsługi Klienta przy Drzymały.

medium_news_header_23419.jpg

Z powodu dramatycznego spadku liczby obsługiwanych tam klientów. MZK tłumaczy ten spadek większą liczba tych, którzy zaczęli załatwiać sprawy przez telefon i Internet.

Takie tłumaczenie nie przekonuje mnie, i nie tylko mnie, do końca. W najlepszym przypadku wydaje się to być tylko połowa prawdy. Druga połowa sprowadza się zapewne do tego, że nie dosyć, iż przestały jeździć po mieście tramwaje, to na dodatek liczne remonty i objazdy zniechęciły gorzowian do korzystania z komunikacji miejskiej. Tym samym spadła też chyba liczba osób korzystających z usług BOK MZK. Zresztą, za jakiś czas będą dostępne dane o pasażerach miejskiego przewoźnika w 2018 r i przekonamy się o całej prawdzie w tej akurat sprawie.

Z kolei Straż Miejska planuje kupić za kilka tysięcy złotych fotopułapki na tych, którzy wyrzucają śmieci w niedozwolonych miejscach, tworząc  tzw. dzikie wysypiska. Pomysł nie jest zły, pod warunkiem, że za zakup i obsługę fotopułapek zapłacą przyłapani na gorącym uczynku śmieciarze. Kary bowiem powinny być solidne i to z kilku paragrafów. Inaczej sobie tego nie wyobrażam. Tak samo, jak sobie nie wyobrażam braku koszy na śmieci w wielu rejonach miasta, co jednak ma miejsce i wykracza przynajmniej na razie poza moją wyobraźnię. Bo przecież skoro jest kosz na śmieci, to oczywiste jest to, że trafiają tam śmieci. Kiedy jednak nie ma kosza w zasięgu wzroku, to śmieci lądują na ulicy…

Jan Delijewski