W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Gerwazego, Protazego, Sylwii , 19 czerwca 2019

Straty materialne da się przecież jakoś wytłumaczyć i przeboleć

2018-12-11

Wielu gorzowian doskonale pamięta słynne makietki prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka.

medium_news_header_23510.jpg

Makietki miejskich obiektów, które nigdy nie zostały zbudowane. Były wśród m.in. Schody Donikąd w nowej odsłonie, hala sportowa z prawdziwego zdarzenia, nowy magistrat na Zawarciu… Piękne były.

Schody Donikąd, a raczej do parku Siemiradzkiego mają jeszcze powstać za naszego życia, ale ciągle nie wiadomo kiedy i w jakim stylu. Podobnie ma się sprawa z halą sportową, choć tu jakby bliżej do realizacji i mniejsza z tym, że ma być w innym miejscu i kształcie. Tylko z budowy nowego magistratu definitywnie zrezygnował nowy prezydent Jacek Wójcicki, któremu jednak leci już druga kadencja. W pierwszej zdążył wszak zapowiedzieć rewitalizację i adaptację starego ratusza (wraz z otoczeniem) przy Obotryckiej na potrzeby urzędu miasta, gdzie miało być pięknie i światowo. I znowu nic z tego nie wyszło i długo raczej nie wyjdzie, bo po raz kolejny zmieniły się plany i koncepcje. Przede wszystkim z powodu zakupu licznych nieruchomości na potrzeby nie tylko magistratu, ale także jednostek komunalnych, które również wymagają remontów, modernizacji i adaptacji. Szczególnie biurowiec dawnej Przemysłówki, który kiedyś miał odwracać  uwagę od katedry, a teraz z konieczności w jakiejś mierze ją zastępuje. Przy czym biurowiec zabytkiem nie jest, w przeciwieństwie do dawnego ratusza, który od lat niszczeje.

Ratusz przy Obotryckiej powrócił jednak na łamy mediów i ludzkie języki za sprawą zamontowanej tam właśnie osłony z siatki wokół niego, by dachówki nie leciały przechodniom na głowę. Znaczy się, obiekt został zabezpieczony – nie przed postępującą degradacją, ale przed skutkami, jakie ta degradacja  może wywołać. I słusznie, jak ma się zawalić, to najlepiej do środka, a nie na zewnątrz na samochody i  pieszych. Straty materialne da się przecież jakoś wytłumaczyć i przeboleć. Gorzej, gdyby były ofiary wśród ludzi.

Jan Delijewski