W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Mascelego, Walerii, Włodzimierza , 16 stycznia 2019

A filharmonię wybudowano za pożyczone pieniądze

2019-01-04

Sporo kontrowersji wywołała opublikowana na naszych łamach rozmowa z Tadeuszem Jędrzejczakiem, byłym prezydentem Gorzowa, a obecnie członkiem zarządu województwa.

medium_news_header_23676.jpg

Jedni, nie bez pewnej racji, podzielają krytyczne oceny poczynań i zaniechań prezydenta Jacka Wójcickiego. Inni natomiast krytykują te krytyczne opinie wygłaszane przez byłego włodarza miasta, odmawiając mu poniekąd prawa do takich sądów, bo sam przecież nie jest bez winy. Mnie zaś zastanawia  przede wszystkim to, skąd wzięła się ta łatwość i lekkość sądów Tadeusza Jędrzejczaka w ocenie działań jego następcy, ale także radnych tego miasta. Ot, chociażby w kwestii finansowania Filharmonii Gorzowskiej. To wszak za jego kadencji wybudowano za około 130 milionów obiekt FG, który można było wybudować znacznie taniej. Na dodatek filharmonię postawiono głównie za pożyczone pieniądze, przy minimalnym dofinansowaniu ze środków unijnych, co przy tego typu inwestycjach było wręcz ewenementem w skali kraju. Mało tego, nic nie zrobiono wtedy i później, by zapewnić gorzowskiej filharmonii finansowanie z budżetu województwa, jak to się dzieje w odniesieniu do Filharmonii Zielonogórskiej, która jest na garnuszku marszałka. Podobnie jak Wojewódzki Ośrodek Sportu i Rekreacji w Drzonkowie czy Regionalne Centrum Animacji Kultury w Zielonej Górze. Oczywiście dzieje się tak, gdyż są to instytucje marszałkowskie i wojewódzkie, ale równie oczywistym jest to, że służą one przede wszystkim mieszkańcom Zielonej Góry, która nie musi dzięki temu nadwyrężać swego miejskiego budżetu. W przeciwieństwie do Gorzowa, gdzie poza teatrem, muzeum i biblioteką wszystkie pozostałe placówki kultury finansowane są z budżetu miasta, bo są wyłącznie miejskie.

Jakby nie patrzeć, dysproporcje w marszałkowskim finansowaniu tego, co się dzieje w Zielonej Górze i Gorzowie są ogromne. Bo tam zawsze znajdują mandat do uprawiania takiej a nie innej polityki, w Gorzowie zaś nawet nie próbuje się szukać podstaw do finansowej inżynierii i podłączenia kroplówki płynącej z budżetu wojewódzkiego, ale i unijnej kasy, do której klucz trzymają marszałkowscy urzędnicy. Dotyczy to nie tylko kultury czy sportu, ale także innych sfer życia, w tym tak ważnych, jak szkolnictwo wyższe i ochrona zdrowia. Ale wracając jeszcze do kultury, podaję za newsletterem Urzędu Marszałkowskiego woj. lubuskiego: Rok 2019 upłynie nam pod znakiem kultury. Zrealizowanych zostanie szereg inwestycji w tym zakresie. Będzie to prawdziwy boom inwestycyjny. Zabezpieczone zostały środki, które pokryją wkład własny przy takich projektach jak: budowa Centrum Designu i Kreatywności - całkowita wartość 21,6 mln zł (wkład 360 tys. zł), rozbudowa Muzeum Ziemi Lubuskiej – całkowity koszt zadania 18,2 mln zł, (wkład 5,6 mln zł), modernizacja Lubuskiego Teatru w Zielonej Górze – 12,2 mln zł, (wkład 1,9 mln zł), rozbudowa Filharmonii Zielonogórskiej 4,3 mln zł (wkład 455 tys. zł) i muzeum w Bogdańcu 6,9 mln zł (wkład 637 tys. złotych).I to jest tylko przykład oraz dowód tego, co wcześniej napisałem, bo taka jest właśnie ta lubuska (geo)polityka, uprawiana od lat przy udziale przedstawicieli Gorzowa, którym polityczna poprawność nakazuje być bardziej lubuskimi niż bywają inni.

Jan Delijewski