W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Cezarego, Marii, Zygfryda , 22 sierpnia 2019

Coś w końcu w poszpitalnych obiektach powstanie

2019-02-03

Szpital przy Warszawskiej został zamknięty przez marszałkowskich urzędników 12 lat temu.

medium_news_header_23923.jpg

Przez kilka lat marszałek bezskutecznie usiłował sprzedać poszpitalną nieruchomość. W 2012 roku poszpitalne obiekty wraz z całym terenem przekazano we władanie miastu, które zobowiązało się w ciągu pięciu lat stworzyć tutaj kompleks oświatowy. Nie powstał do dziś.

I prędko raczej nie powstanie, gdyż 60 czy 50 milionów robi wielką różnicę, nawet przy prawie miliardowym budżecie miasta. Tyle bowiem wyniosła różnica między zaplanowanymi kosztami budowy Centrum Edukacji i Biznesu a kwotą proponowaną przez z potencjalnych wykonawców na ostatnim przetargu. Nic zatem dziwnego, że i ten przetarg został unieważniony. A teraz słyszymy, że nowy ma być ogłoszony dopiero za pół roku.

Wygląda na to, że magistrat chce mieć czas na weryfikację planów i oczekiwań, by zbliżyć swoje finansowe założenia do żądań budowlańców, a jednocześnie nie stracić 30 milionów unijnego dofinansowania. Nie lubię gdybania, ale w tej sytuacji pogdybać muszę. Gdyby bowiem miasto trzymało się pierwotnej koncepcji i założeń, nawet w lekko zmodyfikowanej formie, to idę o zakład, że CEZiB już dawno byłoby zbudowane i służyło szeroko rozumianej edukacji. Wraz ze zmianą prezydenta zmieniły się jednak plany oraz tempo działania i mamy to, co mamy, czyli nic nie mamy i nie ma pewności, że mieć będziemy. Przepraszam, coś w końcu w poszpitalnych obiektach przy Warszawskiej powstanie, ale na pewno nie będzie to, co miało w pierwotnej czy wtórnej koncepcji tam być.

Szkoda straconego czasu, ale i pieniędzy, za które jeszcze kilka lat temu można było zbudować znacznie więcej niż dziś.  I tak sobie myślę, że  jutro będzie można zrobić jeszcze mniej.

Jan Delijewski