W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Cezarego, Marii, Zygfryda , 22 sierpnia 2019

O seniorach, jak o ludziach młodych, tylko bardziej zasłużonych

2019-02-06

W bibliotece Herberta działa klub seniora, adresowany do mieszkańców powyżej 60 lat, którzy nie są już czynni zawodowo.

medium_news_header_23938.jpg

Chętnych było ponad 40, ale miejsc starczyło ledwo dla  15 seniorów, którzy byli pierwsi przy zapisach. W klubie będą mogli aktywnie spędzać 8 godzin dziennie we wszystkie robocze dni tygodnia.

Zainteresowanych udziałem w klubach seniora byłoby z pewnością kilka razy więcej, gdyby nie konieczność partycypowania w kosztach jego prowadzenia, ale także znaczna odległość od miejsca zamieszkania wielu z nich. Nie wszystkich seniorów przecież stać na jedzenie i lekarstwa, a co dopiero mówić rozrywce czy zwyczajnym bywaniu wśród ludzi aktywnych. Ponadto z odległych osiedli do biblioteki Herberta na Kosynierów Gdyńskich to jednak nazbyt duży szmat drogi.  Klub w bibliotece, z miejską pomocą i za rządowe pieniądze prowadzi Caritas, który ma doświadczenie w tej dziedzinie. Nie trzeba jednak głębokiej wiedzy i bogatego doświadczenia, by stwierdzić, że takie lub podobne kluby powinny działać na każdym osiedlu (dzielnicy) miasta. Seniorzy potrzebują miejsc w bliskim sąsiedztwie zamieszkania, gdzie można pójść, posiedzieć, spotkać się ze znajomymi i nieznajomymi, porozmawiać, zagrać w karty, warcaby czy wspólnie poćwiczyć, a nawet zatańczyć. 

Kiedyś istniały kluby osiedlowe, prowadzone w dużej mierze przez spółdzielnie mieszkaniowe, które tętniły życiem, szczególnie młodym. Teraz młodzi szukają rozrywek i zajęć w innych miejscach, a starzy szczególnie jesienią i zimą nie maja co, a przede wszystkim gdzie cokolwiek ze sobą zrobić. Za głośne puby i bary są nie dla nich. Oczekiwania i szaleństwa seniorów wymagają miejsc jakby specjalnie im dedykowanych, w których mogą czuć się zadomowieni i odprężeni. Takich miejsc w Gorzowie brakuje i jeden czy drugi klub problemu nie rozwiązuje. A seniorów z każdym rokiem w mieście przybywa. Czas może pomyśleć o nich, jak o ludziach młodych, tylko bardziej zasłużonych.

Jan Delijewski