W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Amelii, Dobromira, Leonarda , 30 marca 2020

Żużlowiec z  piłkarzem zrobili coś dobrego

2019-07-17

Bartosz Zmarzlik znowu stanął na podium indywidualnych mistrzostw kraju, ale mistrzem nie został.

medium_news_header_25295.jpg

Wcześniej jednak wygrał międzynarodowe mistrzostwa naszej ekstraligi, gdzie z założenia przecież miało być trudniej. Taki to dziwny sport z jeszcze dziwniejszym regulaminem rozgrywek.

Ale nic to, Edek Jancarz w najlepszych latach swojej kariery także nie miał szczęścia w indywidualnych mistrzostwach kraju, choć mistrzem Polski w końcu został. Zmarzlikowi bardziej się spieszy, ale ma dość cierpliwości w sobie i sportowej pokory, by na ten tytuł nie tyle poczekać, co po niego w końcu dojechać. Może nawet i tak się zdarzyć, że wcześniej mistrzem świata zostanie niż oficjalnie najlepszym zawodnikiem w kraju. Zbieranie punktów  w cyklu turniejów, to jednak zupełnie coś innego, niż jeden bieg w finale, w którym o zwycięstwie czasami zwyczajny fart decyduje.

Mnie tam jednak najbardziej teraz cieszy znakomity występ Bartka Zmarzlika wespół z piłkarzem Stilonu Łukaszem Maliszewskim przed gorzowską publicznością na osiedlu Słonecznym. Chodzi o powszechnie już znane malowanie ściany wcześniej popacianej przez pseudokibiców wulgarnymi hasłami nawiązującymi do reprezentowanych przez obu sportowców klubów. Można przecież się nie kochać, ale szanować się jednak trzeba. Inaczej sport straci rację bytu, a kluby pójdą z torbami. Dlatego żużlowiec z  piłkarzem przykładnie zrobili coś dobrego.

Jan Delijewski

P.S. O gwizdach i wulgaryzmach wobec Zmarzlika podczas finału IMP na leszczyńskim stadionie nie będę się rozpisywał, bo to nic nie da i nie zmieni.