W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Jagienki, Kamili, Korneliusza , 16 września 2019

Nikt tego wołania o pomoc jednak nie usłyszy

2019-09-04

Gorzowska rada miasta przyjęła uchwałę w sprawie współfinansowania Filharmonii Gorzowskiej. Według pomysłodawców z klubu radnych PiS chodziło, by do naszej placówki dokładał się samorząd województwa, na którego garnuszku znajduje się od zarania dziejów Filharmonia Zielonogórska.

medium_news_header_25660.jpg

Szkopuł w tym, że zielonogórska filharmonia jest we władaniu właśnie samorządu wojewódzkiego, którego obowiązkiem jest łożyć na nią tyle ile trzeba lub władza marszałkowska uzna za stosowne. Podobnie rzecz się ma z Regionalnym Centrum Animacji Kultury czy Wojewódzkim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji w Drzonkowie. Służą jak najbardziej i przed wszystkim Zielonej Górze i jej mieszkańcom, ale są  wojewódzkie i dlatego tam z kasy województwa płyną miliony. Natomiast CEA-FG jest jak najbardziej instytucją miejską i samorządowi wojewódzkiemu nic do tego. Nie ma więc żadnego obowiązku, przymusu, ale i mandatu, by marszałkowski urząd dokładał się do grania gorzowskich filharmoników. I marszałkowscy ochoczo korzystają z tego braku obowiązku i przymusu, aczkolwiek mogą do woli wspierać różne przedsięwzięcia i zamierzenia, jeśli tylko znajdą ochotę i pieniądze na to. Ale tej ochoty na ogół i co do zasady raczej nie ma, choć czasami dla świętego spokoju coś tu jednak skapnie.

Na wniosek radnych z PO-KO w stanowisku rady miasta dopisano i jednocześnie przegłosowano wezwanie do ministerstwa od kultury, by również na gorzowska filharmonie sypnęło groszem. Tym sposobem, żeby nie było cienia wątpliwości, sprawa z jednej strony stała się jak najbardziej polityczna, z drugiej zaś jak najbardziej została rozmyta. Apelowanie i wołanie o pomoc do wszystkich jest bowiem jak wołanie w puszczy o pomoc cichym głosem. Nikt tego wołania nie usłyszy, a jak usłyszy, nie weźmie tego do siebie.

Oczywiście sprawę współfinansowania FG można było rozegrać całkiem inaczej, z większym pożytkiem dla Gorzowa,  ale tu przecież chodzi głównie i przede wszystkim o to, by gonić tego króliczka, ale już niekoniecznie go złapać.

Jan Delijewski

P.S.Gdyby ktoś nie pamiętał lub nie wiedział: w województwie rządzi koalicja PO-PSL-SLD, w kraju zaś władzę ma PiS, którego przedstawiciele w radzie miasta Gorzowa są akurat w mniejszości.