W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Hanny, Klementyny, Łukasza , 18 października 2019

Od samego mieszania herbata nie jest słodsza

2019-09-27

Odległe to czasy, kiedy Gorzów w sporcie był jasno świecącym punktem na mapie sportowej Polski.

medium_news_header_25869.jpg

Sam Stilon miał drużyny zaliczane do czołówki polskich lig w piłce nożnej, siatkówce, waterpolo, koszykówce, szachach czy zapomnianym już totalnie hokeju na lodzie. A przecież był jeszcze żużel, piłka ręczna oraz oczywiście szereg wiodących postaci w sportach olimpijskich, jak kajakarstwo, wioślarstwo, zapasy, lekka atletyka, kolarstwo, boks  czy łucznictwo, gdzie zdobywaliśmy mistrzostwa Polski indywidualnie i drużynowo.

Stare to czasy i już nie wrócą, bo i nie ma już w naszym mieście zakładów, które na sport stawiały i to bardzo mocno. Stilon, Ursus, ale i dokładał się ZREMB, Stolbud, GOMAD i Silwana. No i ważnym sponsorem był budżet miasta, który teraz już taki hojny nie jest, jak bywa to jeszcze gdzie indziej. I właśnie rada miasta nie dokładając grosza, na wniosek środowisk sportowych, a formalnie prezydenta, postanowiła zmienić reguły dofinansowania gorzowskiego sportu. Zdecydowała bowiem, iż lista kluczowych dyscyplin sportowych, które otrzymują wsparcie z miasta, będzie aktualizowana co roku, czego wcześniej nie było i rodziło różne pretensje. No i dobrze. Może będzie lepiej i uczciwie, ale pieniędzy na sport od tego nie przybędzie, najwyżej inaczej zostaną podzielone. I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany.  Na tle innych miast podobnej wielkości, Gorzów ze swoim wsparciem finansowym sportu, plasuje się raczej poniżej średniej.

Od samego mieszania herbata nie będzie przecież słodsza…A szkoda, bo trudno żyć tylko wspomnieniami, patrząc chociażby jak piłkarze Stilonu czy Warty leją wszystkich wkoło na lokalnym podwórku, ale już raczej bez szans są na szczeblu  centralnym. Dlatego nie dziwi dzisiaj w porywach ledwie kilkuset osób na stadionie jednym czy drugim, kiedy na mecze dawnego drugoligowego Stilonu potrafiło przyjść i przyjechać nawet kilkanaście tysięcy kibiców płci obojga oraz dzieci.

Ech, łza się w oku kręci!

Jan Delijewski