W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

Oszczędzić można na fajerwerkach i festynach

2019-11-12

Samorządy lokalne mają jeszcze kilka dni na przygotowanie projektów budżetu na przyszły rok.

medium_news_header_26268.jpg

Bardzo ciekawi mnie jak będzie wyglądał plan budżetowych przychodów i wydatków miasta Gorzowa. Może być to bowiem bardzo trudny budżet i rok dla miasta. Nie tylko z powodu rozpoczętych i planowanych inwestycji, na które już brakuje pieniędzy, ale przede wszystkim ze względu na wzrost płacy minimalnej,  kosztowne zmiany w oświacie i podwyżki pensji dla nauczycieli, którymi obciążono samorządy nie pytając je o zdanie i fundując im jednocześnie malejące wpływy z PIT na skutek obniżenia podatków. Muszą więc być jakieś cięcia i oszczędności, względem tego, co było do tej pory, a czego doświadczy zapewne w pierwszej kolejności kultura, sport i promocja miasta, bo tak to zazwyczaj się dzieje. Nie  zawsze, ale tak bywa.

Tymczasem w Gorzowie toczy się dyskusja wokół Bartosza Zmarzlika, indywidualnego mistrza świata na żużlu. Wychowanego i związanego z gorzowskim klubem od najmłodszych lat. Mamy więc mistrza, jakiego w historii jeszcze nie mieliśmy, a któremu prezydent Jacek Wójcicki miał obiecać finansowe wsparcie z budżetu miasta na przyszły sezon, jako formę gratyfikacji za oficjalną promocję Gorzowa na żużlowym stroju. I nie ma w tym nic oryginalnego czy dziwnego. Podobne pomysły były realizowane  w innych miastach, chociażby w Zielonej Górze, gdzie miasto płaciło Patrykowi Dudkowi za promocję Winnego Grodu. Jednakże u nas odezwały się głosy, że szkoda miejskich pieniędzy na Zmarzlika, bo on sobie i tak poradzi, a wspomóc trzeba inne dyscypliny, w tym piłkę nożną, która na świecie kwitnie, ale nie w Gorzowie. No i w ogóle miasto na pilniejsze potrzeby, a idą wszak trudne lata.

Co prawda, to prawda. Potrzeb u nas bez liku. Piłka nożna też w Gorzowie leży i trzeba jej pomóc.  Wcale to jednak nie znaczy, że Zmarzlikowi od miasta na  (za)  promocję nic się nie należy. Przeciwnie. Rzecz polega tylko na tym, żeby bez uprzedzeń i fobii zważyć możliwości, potrzeby, zyski, ale i zasługi dzieląc miejskie pieniądze budżetowe. A zaoszczędzić można wystarczająco dużo na fajerwerkach i festynach. No i oszczędzamy przecież na organizacji turniejów Grand Prix, których w Gorzowie już nie ma.

Jan Delijewski