W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2020

Można tam zgasić światło i wracać do domu

2019-11-18

Ja tam się cieszę, choć na pewno będzie całkiem spora grupa niezadowolonych gorzowian.

medium_news_header_26309.jpg

Chodzi mnie o to, że miasto podjęło decyzję o rezygnacji z sylwestrowych fajerwerków na rzecz laserów i innych atrakcji. Nie będzie więc instytucjonalnego hałasu, smrodu i trucia, którego szkodliwe skutki z każdym rokiem dotykają nas coraz bardziej. Wystarczy, że sami gorzowianie z własnej i nieprzymuszonej woli puszczą z hukiem i dymem dziesiątki tysięcy złotych, które zdrowiu teraz i w przyszłości na pewno się nie przysłużą

Mniej cieszy mnie jednak upór urzędników, którzy na siłę i wbrew logice uspokajają, czyli ograniczają ruch w centrum miasta poprzez likwidację miejsc parkingowych na Wełnianym Rynku. A pamiętajmy przy tym, że zniknęły już wcześniej miejsce parkingowe na Sikorskiego, gdzie powstaje deptak i samochody już tam nie wrócą. Nic zatem dziwnego, że zamiera tam życie, czego dal jednych symbolem jest nieczynna od dawna księgarnia im. Wł. Korsaka, dla innych zaś połowa zamkniętych boksów w tętniącym kiedyś życiem pasażu przy Hawelańskiej.  A już likwidacja z powodu zamierającego ruchu i braku klientów kiosku Ruchu, który przez długie lata trwał na rogu Hawelańskiej i Wełnianego Rynku stała się dla wszystkich synonimem upadku centrum miasta. Po prostu ludzie tam nie przyjeżdżają i nie zaglądają masowo, jak kiedyś, bo i nie ma po co, a i nie ma gdzie zaparkować samochodu.

Ja także z tego powodu omijam ścisłe centrum miasta szerokim łukiem, acz chciałbym tam bywać, choćby z sentymentalnych  względów i powodów. Tymczasem urzędnicy od konsultacji i rewitalizacji w tej anormalnej sytuacji przeprowadzają badania i  na ich podstawie twierdzą, że gorzowianie w centrum chcą przede wszystkim chodzić i nie potrzebują do tego żadnych  parkingów. I w sumie nie ma w tych wynikach oraz wnioskach nic zaskakującego, skoro nie pyta się tych mających odmienne zdanie, bo ich tam teraz zwyczajnie nie ma. Zaś lokalnym mieszkańcom wystarczy, że parkingi  na podwórkach są wyłącznie dla nich, a wszyscy inni niech spadają i nie przeszkadzają. Natomiast zdanie miejscowych kupców, przedsiębiorców czy innych biznesmenów się tutaj nie liczy, bo nikt ich tutaj  nie potrzebuje. W centrum Gorzowa jest tyle zabytków, atrakcji i gastronomicznych cudów, że zwykłych usług, sprzedawców książek, mięsa czy nawet marchewki tam nie trzeba. Banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, sklepy z alkoholem oraz apteki w zupełności tu wystarczą. A po 16.00 można zgasić tam światło i wracać do domu. Po co więc tam parkować?

Jan Delijewski