W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

Aż dziw bierze, że filharmonia jeszcze działa

2019-11-25

To może nie tyle sensacja, co duże zaskoczenie  ostatnich dni. Chodzi o rezygnację Mariusza Wróbla z kierowania Centrum Edukacji Artystycznej – Filharmonia Gorzowska.

medium_news_header_26362.jpg

O tym, że M. Wróbel odchodzi  z końcem listopada ze stanowiska szefa CEA-FG  poinformował on sam najpierw droga mailową swoich współpracowników, a następnie ogłosił ten fakt w mediach społecznościowych, gdzie m.in. napisał, że „Osoby, które dostrzegły moją nieumiejętność godzenia pracy na rzecz budowy wysokojakościowej instytucji publicznej z interesami niektórych lokalnych politykierów zapewne nie będą zaskoczone moją decyzją. Złożyłem rezygnację z dalszego kierowania Filharmonią Gorzowską. Z początkiem grudnia odchodzę do innych wyzwań”. Można wiec jedynie domyślać się, że miał dosyć pracy i współpracy w ramach gorzowskiej placówki i struktury, bo i znane były jego wcześniejsze konflikty z innym szefami instytucji kultury (MCK), a także niektórymi radnymi (Grażyna Wojciechowska).

Zaskoczony i to mocno takim obrotem sprawy wydaje się być magistrat, którego rzecznik prasowy Wiesław Ciepiela w sobotę w komunikacie do mediów pisał: Do władz miasta nie dotarła jeszcze oficjalna informacja o rezygnacji. Nie znamy jej przyczyn i jesteśmy nią zaskoczeni. Szczególnie, że w ostatnim czasie relacje miejskich instytucji kultury były dobre, a współpraca z radą programową zapowiadała się znakomicie. Sytuację w filharmonii i powody rezygnacji będziemy się starali poznać w przyszłym tygodniu.

Czyli, w urzędzie miasta pełne zaskoczenie. A ja, mimo wszystko, mam nieodparte wrażenie, że Mariusz Wróbel szykował się do odejścia od jakiegoś już czasu i było to widać oraz słychać, czemu zresztą dawałem wyraz na tych łamach kilka miesięcy temu. Po prostu Gorzów, ze swoimi klimatami i możliwościami, nie dawał mu wielkiej satysfakcji i poczucia spełnienia. Co innego Warszawa czy Kraków, gdzie M. Wróbel ma już zdaje się jakiś przyczółek, który teraz być może rozbuduje. Nie wierzę bowiem, że odchodzi w niepewne i nieznane, mając w perspektywie jeszcze prawie dwa lata do wypełnienia kontraktu w naszym mieście.

A swoją drogą, to już czwarty dyrektor Filharmonii Gorzowskiej, w krótkiej jej historii. Aż dziw bierze, że jeszcze się nie zamknęła i nadal prężnie działa. Inna sprawa, że nie brakuje plotek w mieście i samej FG, że  wszystko zmierza tutaj w kierunku likwidacji orkiestry i placówki działającej na zasadach impresariatu. Ja tam w to jednak nie wierzę, bo przecież byłoby to poniżej ambicji mieszkańców i włodarzy miasta, choć własna orkiestra sporo kosztuje. Zresztą, czekają na niego „inne wyzywania”, jak sam deklaruje w uzasadnieniu swojej rezygnacji.

Jan Delijewski