W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Anety, Lehca, Leona , 20 lutego 2020

Popularność dyscypliny i związane z tym nadzieje

2020-02-07

Za sprawą sympatyków  piłki nożnej  w Gorzowie larum grają.

medium_news_header_26887.jpg

A wszystko przez to, że przy tegorocznym podziale środków budżetowych na sport nie znalazło się nawet przysłowiowej złotówki na wsparcie futbolowych drużyn Warty i Stilonu.

Wyjaśnienie jest jednak proste: budżetowe pieniądze mogą być wydane jedynie na zespoły ligowe występujące na szczeblu centralnym. Oba zaś gorzowskie kluby reprezentowane są ledwie w czwartej lidze, czyli na poziomie lokalnym. Tak ustalił prezydent wraz z radnymi i tego teraz trzeba się trzymać.

Tym razem całkiem sporo złotówek trafiło do żużlowców i koszykarek. No i bardzo dobrze, bo dzięki nim o Gorzowie słychać nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Oczywiście można też wspomóc piłkarskie drużyny zmieniając kryteria przydziału miejskich pieniędzy, ale to już chyba od nowego rozdania, czyli w przyszłym roku. Trudno bowiem będzie teraz znaleźć w kasie miasta dodatkowe środki, a zabierać komuś już przyznane nie uchodzi.

Inną sprawą są same kryteria przydzielanie komunalnych pieniędzy między drużyny, kluby i dyscypliny, pomijając już przy tym  sport młodzieżowy, który rządzi się swoimi prawami. Mamy wspierać sport na określonym poziomie czy jednak wybrane dyscypliny? Praktyka dowodzi, że jednak lepiej zdecydować się na wariant mieszany, z naciskiem jednak na reprezentowany poziom w skali kraju. W tej sytuacji słusznie należą się złotówki żużlowcom Stali, ale jakieś grosze powinny także skapnąć piłkarzom Warty i Stilonu, choćby ze względu na popularność dyscypliny i związane z tym nadzieje. Przynajmniej ja tak uważam.

Jan Delijewski