W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Franciszka, Malwiny, Władysława , 2 kwietnia 2020

Jedyną winą jest to, że trzymają się blisko ludzi

2020-03-04

Już wcześniej pojawiały się sygnały, że ktoś rozrzuca po mieście psie „smakołyki” faszerowane żyletkami.

medium_news_header_27106.jpg To tylko zdjęcie ilustracyjne, ale też przestroga, by jednak psy wyprowadzać na dwór  na smyczy i z kagańcem, dla jego i innych dobra

No i ostatni przypadek nie pozostawia cienia wątpliwości, że ktoś jednak w okrutny sposób chce zadać ból, cierpienie, a w konsekwencji śmierć gorzowskim  czworonogom.  Do weterynarza trafił bowiem piesek, który na spacerze w okolicach „Kupca Gorzowskiego” połknął taki przysmak z farszem.  Na szczęście tego akurat pieska udało się uratować, ale konieczna była operacja, po której długo będzie dochodził do siebie. Na ratunek innego może być jednak za późno. Nic zatem dziwnego, że od kilku dni na spacerach spotykam coraz częściej psy – nawet te najmniejsze! -  z kagańcami na pysku, by przypadkiem czegoś nie połknęły.

Jakim trzeba być bezmózgim, wypranym z uczuć i wrażliwości człowiekiem, by wymyślać i realizować taki okrutny plan uśmiercania zwierząt, których jedyną winą jest to, że trzymają się blisko ludzi?

Jan Delijewski