W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Mai, Marcelego, Wadima , 9 kwietnia 2020

Kiedy myślenie boli, a rozsądek ma się za nic

2020-03-25

Z powodu szerzącej się zarazy, która niszczy i zabija ludzi, gospodarkę oraz wszelkie przejawy aktywności społecznej, odwołane są także rozgrywki i imprezy sportowe.

medium_news_header_27270.jpg

Prawdziwie kibice to rozumieją i cierpliwie  czekają na powrót życia na niwie sportowej. Jednakże pseudokibice jednego z gorzowskich klubów wespół z kibolami innego miejscowego klubu, najwyraźniej z nudów, nie zważając na zagrożenie dla zdrowia i życia ze strony koronawirusa, postanowili się spotkać się na ubitej ziemi, by dać sobie nawzajem po mordzie i gdzie tam jeszcze popadnie. 30 chłopa w wieku 19-30 lat spotkało się w ostatnią sobotę na skrzyżowaniu ul. Warszawskiej i Parkowej, gdzie zgodnie z planem doszło do regularnej bitwy, czyli rękoczynów i kopaniny w szerokim zakresie. Policja zgarnęła 9 z nich, którym sąd zasądził już trzymiesięczny areszt, a pozostałych po śladach  nadal szuka, z przekonaniem, że ich w końcu znajdzie. Ma bowiem filmowe nagranie, do obejrzenia także w naszej Kronice policyjnej, są również świadkowie tej ustawki.

Jedno trzeba bohaterom ulicznej zadymy przyznać uczciwie – było ich tylu, że mogli się legalnie spotkać, bo zgromadzenie nie przekroczyło liczby 50 osób, które zgodnie z doraźnym prawem mogło się w owym czasie zebrać do kupy. I można byłoby je jeszcze określić nawet jako spontaniczne, ale już cel, czyli wzajemne mordobicie, był jak najbardziej nielegalny i za to przyjdzie im teraz zapłacić. A to, że przy okazji tej bijatyki ktoś kogoś mógł zarazić koronawirusem też nie jest bez znaczenia dla samych zainteresowanych. Tak jednak bywa, kiedy myślenie boli, a rozsądek ma się za nic.

Jan Delijewski