W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Anieli, Feliksa, Kamili, 31 maja 2020

Zaraza zabrała 100 milionów z budżetu miasta

2020-05-18

Jeszcze kilka miesięcy temu cieszyliśmy z rekordowego budżetu miasta, z ogromnymi kwotami zapisanymi na tegoroczne inwestycje

medium_news_header_27646.jpg

W budżecie na 2020 rok zapisano bowiem wydatki w niespotykanej dotąd wysokości 1,1 mld zł, przy dochodach sięgających 956 mln i deficytem na poziomie 150 mln, który miał być pokryty z wolnych środków, jakie miały się pojawić w trakcie roku i planowanych kredytów bankowych. Po stronie wydatków zapisano zaś m.in. ponad 370 mln na inwestycje, w tym budowę drogi na Gdańsk, halę sportową i CEZiB oraz wiele innych. Ponadto w budżecie założono 313 mln na oświatę i 250 mln na pomoc społeczną.

Mimo tak ogromnych wydatków i  sporego deficytu  na zakończenie 2020 roku zadłużenie miasta miało sięgać prawie 277 mln, co stanowić mogło ok. 29% dochodów miasta rocznie ogółem, czyli na całkiem bezpiecznym poziomie. To oznaczało, że Gorzów mógł sobie jeszcze pozwolić w przyszłości na nowe inwestycje. Było to szczególnie ważne w kontekście odłożonych planów w sprawie budowy nowej nitki tramwajowej na Górczynie, które jest  miastu  bardzo potrzebna.

Miało, było… To już nieaktualne, bo w związku z kryzysem wywołanym przez koronawirusa, w budżecie miasta, według wstępnych szacunków,  może brakować w tym roku 100 mln zł planowanych wpływów z tytułu podatków CIT (od firm) i PIT (od osób). A to oznacza, że konieczne będzie ostre cięcie wydatków, w tym na inwestycje, szczególnie te mniejsze, nie mające charakteru strategicznego. Ale wcale nie jest powiedziane, że budowa hali widowiskowo-sportowej ostatnie się w planach, choć byłoby szkoda rządowego dofinansowania, którego w przyszłości może już nie być w takiej wysokości. A to oznacza, że jak nie będziemy budować hali teraz, to później długo jej nie wybudujemy, bo nie będzie za co i z czego. Z powodu zarazy z pewnością ucierpi także kultura, sport, oświata, ale i estetyka miasta oraz jego szeroko rozumiana promocja. Na szczegóły przyjdzie nam jeszcze poczekać, na razie trwa szacowanie strat, bo ostateczny bilans poznamy dopiero na koniec roku. Nie będzie on jednak dobry dla miasta, bo i być nie może. Podobnie jak wiele domowych budżetów nie tylko mieszkańców Gorzowa.

Jan Delijewski