W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Estery, Kiry, Rudolfa , 7 lipca 2020

A kalendarzowe lato dopiero przed nami

2020-06-16

No i sprawdziły się prognozy pogody, choć nie do końca. Po jednak bezdeszczowym piątku była upalna sobota, której zwieńczeniem  stała się wielka ulewa z opadami gradu włącznie.

medium_news_header_27837.jpg

Według danych IMGW w ciągu niespełna dwóch godzin w Gorzowie spadło ponad 60 mm wody na metr kwadratowy. To tyle, ile nieraz spadnie przez cały miesiąc. Jednym słowem, w sobotę mocno i intensywnie lało. Woda zalała wiele ulic, posesji, parkingów w galeriach handlowych i domowych piwnic. W niektórych miejscach, jak np. na Szarych Szeregów, samochody jeździły chodnikami, a niektóre chroniły się pod drzewami przed gradem. Przydały się więc ubiegłoroczne doświadczenia, których ślady do dzisiaj widoczne są na karoseriach licznych aut. Na szczęście, poza konarem, który spadł na namiot medyczny pod szpitalem na Walczaka, nie doszło do groźniejszych zdarzeń, choć straż pożarna przez kilka godzin miała co robić. W każdym razie trochę to trwało, żeby wypompować z  ulic wodę i uczynić je na powrót przejezdne.

Pierwsza tegoroczna ulewna burza za nami. Bez większych strat i tragicznych przeżyć,  ale trzeba się liczyć z tym, że jeszcze ich wiele przed nami i trzeba się jakoś zabezpieczyć. Kalendarzowe lato przecież dopiero przed nami.

A w niedzielę obyło się bez deszczu i żużel odbył się zgodnie z planem.  Szkoda tylko, że bez kibiców i z porażką Stali na własnym torze w meczu z mistrzami Polski z ubiegłego sezonu.

Jan Delijewski