W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Damiana, Mirabeli, Wincentego , 27 września 2020

Uprawia sztukę dla ludzi, nie dla sztuki

2020-07-06

Jan Tomaszewicz, dyrektor teatru Osterwy, gdyby ktoś nie wiedział, został kolejnym Honorowym Obywatelem Gorzowa.

medium_news_header_28009.jpg Fot. Emilia Wójcik

Tytuł tradycyjnie przyznają radni i ogłaszają każdorazowo w dniu urodzin Gorzowa obchodzonych 2 lipca. O dyrektorze Tomaszewiczu przy tej okazji napisano i powiedziano już chyba wszystko, co można dobrego powiedzieć i napisać (także na łamach echogorzowa.pl). Od siebie więc tylko dodam, że dla mnie największą jego zasługa jest to, że od lat uprawia na gorzowskiej scenie - nie tylko w teatrze! - sztukę dla ludzi, a nie dla samej sztuki. I to zarówno w normalnym repertuarze, jak i na Scenie Letniej oraz podczas jesiennych Gorzowskich Spotkań  Teatralnych. Ponadto w ostatnich latach zadbał także,  by gorzowski teatr zyskał na blasku w sensie dosłownym i kontynuuje te starania wokół samego teatru.

Poza tym nie ukrywam, że podczas minionego weekendu sporo sobie obiecywałem po meczu Stali na własnym torze z niepokonanym do tej pory zespołem z Częstochowy, prowadzonym przez Marka Cieślaka, który był rywalem (ligowym) i partnerem (reprezentacyjnym) Edwarda Jancarza w latach dawnej świetności. To właśnie M. Cieślak był jedynym „obcym„ w klubowej drużynie Stali występującej w 1977 roku jako reprezentacja Polski, która zdobyła wówczas srebrny medal mistrzostw świata… A wracając do teraźniejszości. Było całkiem dobrze i obiecująco do 10 biegu, po którym mecz został przerwany – przy prowadzeniu przez gorzowian 32:28 - z powodu pożaru rozdzielni i braku prądu na stadionie. Teraz mądrzy ludzie z ligi mają zdecydować, czy mecz zostanie uznany za zakończony takim wynikiem, czy też może będzie powtórzony albo też punkty przyznane walkowerem pojadą do Częstochowy. To ostatnie rozwiązanie z góry odrzucam jako nielogiczne i niesportowe, bo przecież pożar i brak prądu jest sprawą jak najbardziej losową, i gospodarze w żaden sposób umyślny tu nie zawinili. Najbardziej uczciwe byłoby powtórzenie meczu, choć dla gorzowskiej drużyny może lepiej byłoby zaliczenie wyniku po 10 biegach, bo mecz był przecież na styku…

A w najbliższych dniach upały raczej nam nie grożą, choć mogą się trafić pojedyncze dni z temperaturą powszechnie uznawaną za bardzo wysoką. No i dobrze, mnie tam nie tęskno za upałami, która za bardzo  mi się kojarzą z burzami i gradobiciem, i nic na to nie poradzę.

Jan Delijewski