W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Augustyny, Łukasza, Urbana , 30 października 2020

Żeby nie było, że nam na mieście nie zależy

2020-10-16

W związku z pracami nad „Strategią Rozwoju Miasta Gorzowa Wielkopolskiego 2030”, prezydent Jacek Wójcicki zaprasza do udziału w debatach dotyczących wizji i misji naszego miasta oraz celów strategicznych i priorytetów rozwoju.

medium_news_header_28823.jpg

Zaraza szaleje, a życie toczy się dalej, jak gdyby nic nadzwyczajnego się nie działo. I słusznie. Trzeba myśleć o tym co będzie za 5-10 lat. A raczej jak ma być, bo temu przecież ma służyć ta cała strategia ze swoją wizją, misją, strategicznymi celami i priorytetami. Są oczywiście sprawy, zjawiska i procesy na które nie mamy wpływu, jak chociażby pojawienie się koronawirusa, ale na wiele innych mamy wpływ i to wcale niemały. To od nas i rządzących w dużej mierze zależy, jaki Gorzów będzie za kilka czy kilkanaście lat. Miasto to przecież miejsce nauki i pracy, życia i wypoczynku oraz rozrywki i wszelkiej innej życiowej aktywności w zdrowiu i chorobie.  Dla małych i dużych, dla swoich i gości.

Ja  tam zbyt dużych oczekiwań nie mam, bo mam już swoje lata, ale jedno skromne pragnienie jest we mnie przede wszystkim. Żeby Gorzów, zgodnie z głoszonym ongiś hasłem, był miastem przyjaznym swoim mieszkańcom. W każdym miejscu i pod każdym względem. A takim nie jest i długo jeszcze chyba nie będzie. I nie chodzi tu wcale albo tylko o te przedłużając  się remonty oraz utrudnienia z tym związane. Każdy ma jakieś uwagi, zastrzeżenia i pretensje. Ja sygnalizuję tylko jedno – wypieranie naturalnej zieleni z miejskiej przestrzeni. Kiedyś było to rzeczywiście zielone miasta, które z czasem jednak w sposób nie do końca przemyślany zostało zabudowane, zalane asfaltem oraz betonem i skutki tego już boleśnie doświadczamy. Ale jeszcze można zatrzymać, odwrócić przynajmniej częściowo ten proces w wielu miejscach, które nie zostały na amen zamurowane stając się symbolem gorzowskiej betonozy.

Na początek można pomyśleć o stworzeniu jakiś wysepek zieleni na Kwadracie i wokół niego. Nim uschną tam drzewa i ptaki odfruną. Także na nowym deptaku w centrum oraz wzdłuż odnowionej według ostatniej mody ulicy Sikorskiego znajdą się miejsca, które można na powrót zazielenić.

A tak w ogóle każdy ma swoje oceny, przemyślenia i oczekiwania. Można się nimi z prezydentem miasta podzielić. Nawet trzeba, żeby nie było, że nam na mieście nie zależy.

Jan Delijewski