W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Bernarda, Sabiny, Samuela , 20 sierpnia 2017

Renesansowa twierdza w Spandau Wyspą Historii

2017-02-21

Na przystanku U-bahnu Berlin-Zitadelle przywitał nas wielki renesansowy portret władcy i budowniczego twierdzy Spandau, czyli celu naszej wycieczki.

medium_news_header_17607.jpg

Patrzył na nas margrabia Joachim II Hektor, brat dobrze nam znanego margrabiego Jana Kostrzyńskiego. My częściej używamy formy „twierdza”, Niemcy wolą „zitadelle”, czyli „cytadelę”. Oba słowa znaczą to samo.

Dwaj władcy, dwie twierdze, trwałe związki

Gdy w 1535 roku umierał władca Marchii Brandenburskiej Joachim I Nestor, podzielił swoje państwo na dwie części z granicą na Odrze. Część zachodnią, tzw. Starą Marchię ze stolicą w Berlinie objął Joachim II Hektor, a część wschodnią – Johann zwany przez nas Janem Kostrzyńskim, bo stolicą swego państwa uczynił Kostrzyn. Obaj bracia weszli do historii także dlatego, że zbudowali twierdze. Jan Kostrzyński u zbiegu Odry i Warty, a Joachim II – Haweli i Sprewy, właśnie w Spandau. Obie warownie stanowią znakomity przykład renesansowej twierdzy bastionowej.

Pierwszy zaczął budować swoją twierdzę Jan Kostrzyński, nieco później bo od 1559 przystąpił do budowy Joachim II. Autorem projektu i głównym budowniczym twierdzy w Spandau był włoski architekt Francesco Chiaramella de Gandino do swojej śmierci w 1578 roku, a prace kontynuował Roch Guerini hrabia Lynar, wcześniej budowniczy fortyfikacji Drezna i innych miast niemieckich. Ze znajomością nazwisk budowniczych twierdzy Kostrzyn są problemy, na pewno wiemy tylko tyle, że Jan pod koniec prac budowlanych zatrudnił Chiaramella de Gandino. Bracia margrabiowie zmarli w tym samym 1571 roku, a następcą ponownie zjednoczonej Marchii został syn Joachima – Jan Jerzy, W momencie śmierci braci obie twierdze jeszcze nie były ukończone, budowano je do końca XVI wieku a potem rozbudowywano o dzieła zewnętrzne.

W obu twierdzach mamy bastiony połączone ze sobą kurtynami. Ich wysokie mury wyrastające z brzegów fos i rzek czyniły je trudnymi do przebycia. Kostrzyńska twierdza miała sześć bastionów, a ta w Spandau cztery. W Kostrzynie w murach twierdzy rozwinęło się miasto, w Spandau twierdza służyła przede wszystkim wojsku. Obie w 1806 roku zostały oddane bez walki żołnierzom Napoleona. W 1813 roku Francuzi tak bardzo bronili twierdzy w Spandau, że wojska pruskie i rosyjskie odzyskały ją zrujnowaną. Odbudowa trwała aż do 1843 roku. Twierdzę w Kostrzynie, po wcześniejszej jej militarnej degradacji jako zbędnej dla obrony kraju, po pierwszej wojnie światowej Niemcy zaczęli rozbierać, likwidując trzy bastiony i jedną bramę. Jej ostateczny koniec nastąpił w roku 1945, kiedy to w wyniku dwumiesięcznych walk o tą główną przeszkodę na drodze do Berlina miasto-twierdza otrzymało śmiertelny cios. Miasto zamieniono na gruzowisko przez blisko 50 lat zarastające krzewami i drzewami. Pozostałe po rozbiórce domów kurtyny i bastiony z kazamatami przetrwały i są teraz pięknie odnawiane. Gdy zapadła decyzja władz Kostrzyna, żeby ruiny odgruzować, doszło do spotkania 23 kwietnia 1994 roku burmistrzów trzech miast, w których zachowały się obiekty militarne z czasów margrabiów Joachima i Johanna, a więc Kostrzyna, Spandau oraz Peitz. Dokonano wtedy symbolicznego pierwszego wbicia szpadla w gruzowisko.

Obecnie twierdza w Spandau stanowi jeden z najlepiej zachowanych renesansowych obiektów militarnych w Europie.

Nowsze dzieje twierdzy Spandau

Od XVI w. Spandau było miastem garnizonowym, w okresie wojny 30-letniej produkowano tu amunicję, a w tutejszym pałacu dokonywały żywota wdowy po margrabiach. Po odbudowie w XIX wieku twierdza w Spandau była militarnie wykorzystywana głównie jako koszary dla wojska i arsenał dla broni, bo zmieniły się narzędzia i formy walki. W latach 1874 - 1919, w średniowiecznej wieży Juliana, pamiętającej czasy obronnego grodu wzniesionego jeszcze przez Askańczyków, przechowywano odszkodowania wojenne, które Prusom zapłaciła Francja po wojnie francusko-pruskiej wzbogacając państwo pruskie o 120 milinów ówczesnych marek, co mogło mieć wartość 619 milionów euro.

W 1920 r., wraz z pięcioma innymi wiejskimi jednostkami administracyjnymi, Spandau zostało wcielone do Wielkiego Berlina i stało się jego ósmą dzielnicą.

Po 1935 roku przebudowano wiele obiektów w obrębie cytadeli. Tu produkowano gaz paraliżująco-drgawkowy – tabun. Od XVI wieku twierdza była także więzieniem m.in. dla wielu historycznych postaci: kochanki króla, baronów, admirałów, rewolucjonistów. W bliższych nam czasach tradycje uwięzień w twierdzy Spandau przerwano i zbudowano więzienie, w którym po roku 1933 więziono przeciwników Hitlera, w tym dziennikarzy Egona Erwina Kischa i Carla von Ossietzky’ego. Po 1945 roku odsiadywali tu swe wyroki wysocy rangą hitlerowcy skazani w procesie norymberskim. Rudol Hess, uznawany za zastępcę Hitlera, spędził tu 40 lat. Zmarł w 1987 roku, bo sam się powiesił na kablu elektrycznym w więziennym ogródku. Po śmierci ostatniego więźnia gmach został rozebrany, aby nie stał się obiektem neonazistowskiego kultu.

W maju 1945 roku cytadela została zajęta przez Armię Czerwoną bez uszkodzenia. Po wojnie obiekty miały różne przeznaczenie, ale już nie służyły celom militarnym.

Po wojnie w jednym z budynków twierdzy funkcjonowała szkoła budowlana, która organizowała imprezy plenerowe. Przerodziły się one w wielkie festiwale muzyczne i inne imprezy plenerowe bardzo obecnie popularne.

Jednak przez ponad 40 powojennych lat większość budynków niszczała. Wprawdzie w 1962 roku podjęto decyzję o remoncie zabytkowej budowli, ale trzeba było przede wszystkim zlikwidować ślady po produkcji gazów bojowych, które zanieczyszczały środowisko. Od 1986 roku konsekwentnie oddawane były i zagospodarowane historycznymi ekspozycjami kolejne budynki twierdzy. W roku w 1992 roku otwarto Muzeum Twierdzy Spandau.

Obecnie jest to wielkie centrum wystawiennicze z przeważającymi wystawami historycznymi. W części wschodniej ma Berlin swoją Wyspę Muzealną, a w części zachodniej – twierdzę wystaw historycznych.

Wstęp na teren cytadeli jest wolny, kupuje się tylko jeden bilet na wszystkie wystawy. Indywidualny kosztuje 4,5 euro, a gdy jest się w 10-osobowej grupie 3,5 euro. Do dyspozycji zwiedzających przewodniki audio za 2 euro w językach: niemieckim, angielskim, hiszpańskim, francuskim i włoskim. Wszystkie napisy po niemiecku i po angielsku.

Brama

To nie jest historyczna brama, a nowa, klasycystyczna, raczej skromna. Wrażenie robią grube mury łagodnie spadające do szerokiej fosy. Pływają kaczki, łabędzie. Dużo zieleni. Spokój. Żadnych militarnych nastrojów. Wchodzimy po szerokim, drewnianym moście.

Nad bramą herb Brandenburgii i francuski napis: „Honi soit qui mal y pense”. Można go przetłumaczyć jako „Niech się wstydzi ten, kto myśli źle”. Ta francuszczyzna to także powiew następnych wieków. Można zrobić spacer po szczycie murów.

Dom Komendanta

W stojącym tuż obok wejścia na teren twierdzy Domu Komendanta poznajemy historię twierdzy od jej architektonicznych założeń aż do czasów współczesnych. Dużo tu map, makiet, obrazów i fotografii, znalezisk archeologicznych, broni. Historyczne wydarzenia ożywają na dioramach, postaci z cyny przypominają dawnych żołnierzy, można z bliska obejrzeć ich hełmy, broń, także przedmioty codziennego użytku należące do żołnierzy. Specjalna część wystawy adresowana do dzieci poświęcona jest zwierzętom tu żyjącym z nietoperzami na czele. Z tarasu można wyjść na mury, ale stąd nie ma przejścia dalej.

Pałac

Zbudowany był nieco wcześniej od twierdzy jako jedna z siedzib elektora. Sam budynek jest ciężki i nieciekawy, ale wewnątrz zachowała się bardzo ładna sala gotycka. W tym domu mieszkały wdowy po margrabiach, a od XVIII wieku było tu kasyno oficerskie. Po rekonstrukcji w 1977 roku obiekt służy jako sala koncertowa.

Wieża Juliusa

Nie wiadomo, skąd się wzięła jej nazwa, ale wieża jest najstarszą budowlą całego zespołu. Stała tu od XIII wieku, więc wcześniej niż twierdza, a nawet pałac. Jej podstawowym zadaniem była obrona miejsc, w których żyli ludzie. Gdy budowano twierdzę, w jej obrębie pozostawiono zarówno wieżę, jak i pałac. Jej mury mają do 3,6 m grubości. W tej wieży przechowywano skarb, czyli kontrybucję w złocie zapłaconą przez Francję po przegranej wojnie w 1881 r. Po 145 stopniach można wejść na górę, skąd przepiękny widok na całą okolicę, na rozlewiska Haweli, na wielkie dziś Spandau, a w dali widoczna jest wieża telewizyjna z centrum Berlina.

Okno archeologiczne

W zachodniej ścianie osłonowej cytadeli można obejrzeć tzw. okno archeologiczne, czyli zachowane najdawniejsze ślady życia ludzi na tym miejscu. Rzeczywiście najpierw patrzy się w dół przez okna usytuowane na poziomie ziemi, a potem można wejść do pomieszczenia urządzonego w podziemiach twierdzy poniżej jej fundamentów. Dokopano się tu śladów słowiańskiej budowli z drewna i ziemi. Słowianie z plemienia Hawelan zasiedlili te tereny ok. 720 roku, a ok. 750 zbudowali pierwszy gród. Potem stanął tu kamienny zamek. Widzimy zachowane jego fundamenty. Największym zaskoczeniem są średniowieczne nagrobki (macewy) z żydowskiego cmentarza. Odkopano aż 70 żydowskich nagrobków z lat 1277 - 1474. Prawdopodobnie około roku 1510, gdy wyganiano Żydów z Brandenburgii i profanowano ich cmentarze, przeniesiono je pod budowę innych obiektów. Obecnie najokazalsze są starannie odczyszczone i wyeksponowane. Odczytano i przetłumaczono napisy, a więc wiadomo, kogo upamiętniają. Zachowały się dlatego, że parę wieków temu wykorzystano je jako materiał budowlany. Słaba to pociecha, że nie tylko my tak robiliśmy. Cały obiekt nowoczesny, ekspozycja świetnie zakomponowana i bardzo komunikatywna, choć dotycząca dalekiej przeszłości. Ten świetnie zaaranżowany obiekt otwarty został w 2015 roku i kosztował 203 tys. euro.

Historia miasta Spandau

W ceglanym budynku dawnego arsenału z 1856 roku znajduje się Muzeum Historii Miasta Spandau. Ponad 300 przedmiotów opisuje osadę i rozwój miasta nad Hawelą, które uzyskało prawa miejskie w 1232 roku, a częścią Berlina stało się dopiero w 1920 roku. Oprócz prezentacji władz miasta od średniowiecza po współczesność, pokazano także domy, ubiory i styl życia rzemieślników, np. rodzinę piekarzy i jej gości. Dużą oryginalnością są książki kucharskie sprzed wieków. Powszechne zainteresowanie budzą obiekty przemysłu lokalnego oraz wyroby tu wytwarzane, m.in ciągle sprawny samochód marki Hudson Essex z lat 20, małe urządzenia elektryczne marki Simens, są rekwizyty ze studia filmowego itp. We wschodniej części Spandau znajdują się zakłady przemysłowe Siemensa, zatrudniające dziś ponad 20 tys. ludzi, funkcjonujące tu już od ponad stu lat. Nad potężnym pracowniczym osiedlem mieszkaniowym góruje 70-metrowa Siemensturm, stara wieża z potężnym zegarem, widocznym z daleka.

Na pierwszym piętrze znajduje się wystawa pt. „Każdy przedmiot ma swoją historię do opowiedzenia. Sekrety i tajemnice z zajezdni".

Świadectwa historii wojskowości

Zbudowany w XIX wieku pawilon o nazwie Parada Hall został zaprojektowany "w celu ochrony mundurów pruskich żołnierzy przed deszczem". Obecnie mieści się w nim wystawa zabytkowych armat, w tym wspaniałych eksponatów z XVI. wieku. Jest tu także wiele innych przedmiotów służących żołnierzom i wojsku w ogóle, m.in. wozy tak zwanych taborów służące do przewozu amunicji. zapasowego wyposażenia, żywności czy chorych. Dla mężczyzn pawilon bardzo ciekawy.

Odsłona. Dawne pomniki Berlina

Na dużej powierzchni dwóch budynków koszarowych można oglądać wystawę „Odsłona. Berlin i jego zabytki” otwartą przed niespełna rokiem w kwietniu 2016 roku. Pokazano tu przede wszystkim pomniki, które tworzyły miejski krajobraz, stały na ulicach i placach Berlina oraz na dachach budowli reprezentacyjnych, które jako symbole zlikwidowanych imperialnych Prus, po odbudowie miasta nie wróciły na swe dawne miejsca.

W jednej wielkiej hali stoją białe posągi z marmuru i granitu z dawnej berlińskiej Alei Zwycięstwa w parku Tiergarten zbudowanej w latach 1898 – 1901 roku,. To 80 w zasadzie dobrze zachowanych posągów i popiersi, ubytki są nieznaczne. Rzeźby prezentują najważniejszych władców Brandenburgii, Prus i Niemiec. Koronowani są ogromni, ci z nieco niższych stanowisk – mniejsi. W sumie to galeria historycznych osobowości Niemiec. Galerię otwiera ogromny Albrecht Niedźwiedź, książę z dynastii askańskiej, który ok. 1157 utworzył Marchię Brandenburską z ziem Marchii Północnej i podbitych ziem słowiańskich. Hitler uczynił go patronem NSDAP. Ogromną postać powiększa krzyż trzymany przez niego wysoko w górze. Imponująca kolekcja przetrwała wojnę, ale nie mogła wrócić na swoje dawne miejsce. Ogromną zaletą tej ekspozycji jest to, że pomniki można dotykać, ustawiać się obok do fotografii, niemal bawić się nimi.

W drugiej hali zaproponowano inne spojrzenie na zabytki. Zgromadzono pamiątki po historycznych pomnikach Berlina z minionych trzystu lat. Pokazano wybrane pomniki na podstawie dokumentów, projektów, ilustracji, raportów bieżących, doniesień mediów itp. Wystawa rozpoczyna się od pokazania aktualnej dyskusji dotyczącej zabytków i jakby wraca przez coraz bardziej odległe ślady historii aż do XVIII wieku.

Tu uderzają wielkie zdjęcia pomników z czasów hitlerowskich. Obok ludzie i wydarzenia na ich tle. Groźne, przytłaczające. Ale były i nie można o nich zapomnieć. Przed dwoma laty, w jakiejś opuszczonej hali fabrycznej w Nadrenii-Palatynacie niemiecka policja odkryła dzieła sztuki pochodzące z kolekcji Adolfa Hitlera w kancelarii Rzeszy. Był tam marmurowy fryz dłuta ulubionego rzeźbiarza Hitlera Arno Brekera, były ogromne konie z brązu projektu Josefa Thoraka. Po konserwacji trafią do Spandau.

W oddzielnym pomieszczeniu leży wielka głowa Lenina położona na jednym boku. Pochodzi z ogromnego, bo liczącego 19 metrów pomnika wodza wykonanego z ukraińskiego granitu. Ten Lenin w czasach NRD stał w Berlinie na Placu Lenina, dziś to Plac Przyjaźni Narodów w dzielnicy Friedrichshain. W 1991 roku pomnik usunięto i zburzono. Głowa uchowała się w całości, ale ją wywieziono i zakopano gdzieś w lesie. Stosunkowo niedługo tam spoczywała, bo w 2015 roku ją odnaleziono. Ważącą 3,5 tony głowę Lenina położono na podeście w pozycji, z której powstać nie może. Mimo to imponuje.

Sztuka współczesna

W twierdzy są również pawilony prezentujące sztukę współczesną. Obrazy, rzeźby, instalacje. W mojej pamięci pozostała długa ściana obita czarną materią, do której przyczepiono dwa tysiące małych kartek o formacie A-5. Każda gęsto zapisana ołówkiem, na niektórych rysunki. Ogromne wrażenie robi sama kompozycja ściany, nawet bez czytania tekstu, bo nie sposób. Artystka Ulrike Damm spisywała na kartkach swoje odczucia i stany psychiczne, gdy przez kilka lat opiekowała się matką chorą na chorobę Alzheimera. Przedstawiła proces degradacji najpierw matki, a potem jej samej. Ekspozycja jest formą wyzwolenia się z psychicznego upadku.

W jednym bastionie znajduje się szkoła sztuki dla młodzieży. Dużo dzieci i młodzieży przychodzi tu na systematyczne zajęcia, a ich prace eksponowane są we własnej galerii. Tam także inne wystawy prac przygotowane przez najmłodszych.

W budynku wyglądającym na całkiem nowy przygotowano 40 atelier dla malarzy, rzeźbiarzy, artystów fotografii, szklanych rytowników, konserwatorów sztuki, projektantów włókienniczych i twórców instrumentów muzycznych. Wszystkie są zajęte, a artyści zapraszają do odwiedzenia miejsc ich pracy twórczej.

Restauracja

Znajduje się obok Domu Komendanta i trzeba ją koniecznie odwiedzić. Historyczne wnętrze, ceglane ściany, okrągłe sklepienie z ceglanym ożebrowaniem, kominek, świece, wiele starych przedmiotów w wyposażeniu. Nad naszym stołem leciała jakaś wiedźma na miotle. Jada się na cynowych talerzach sztućcami (nowość!) z drewnianymi rączkami. Menu w formie starego dokumentu. Jadłospis także wzorowany na tradycji. Bardzo nam smakowała zupa z soczewicy. W sąsiedniej sali na rodzinnej uroczystości grali muzycy w strojach ze średniowiecza na instrumentach udających tamte z epoki. Muzyka także dawna, ale skoczna, wesoła. Kelnerzy i kelnerki w strojach ludowych. Nami zajmowała się sympatyczna pani ze Szczecina, która świetnie pomagała w wyborze dań z historycznego jadłospisu. Dziękujemy.

Moje wspomnienia i nie tylko

Pierwszy raz byłam w twierdzy na początku lat 90., gdy dzierżawca pałacu w Lubniewicach, Ulrich Thiel zapraszał na wycieczki do Berlina dzieci z tej miejscowości i uroczysta kolacja odbywała się właśnie w opisanej wyżej restauracji. Później dzięki moim dziennikarskim kontaktom z Kostrzynem byłam tu podczas uzgadniania współpracy z władzami Spandau dotyczącej odbudowy kostrzyńskiej twierdzy. Jedynym miejscem przygotowanym dla gości była restauracja. Wtedy musiał nam wystarczyć tylko ogólny rzut oka na mury i na obiekty wewnątrz. Historyczne wystawy w takiej postaci, jak je wyżej opisałam, dostępne są od niespełna roku. Nawet w Internecie nie ma jeszcze wrażeń z ich zwiedzania. Polecam więc tę Wyspę Wystaw nie tylko tym, którzy zajmują się historią – choć im przede wszystkim – bo jest ona atrakcyjna nawet dla laików. A najlepiej przez internet ustalić termin interesującej imprezy i wtedy tam pojechać. Kalendarz jest bardzo bogaty.

Opisaną wycieczkę dla Klubu Regionalistów przygotował i nas oprowadził Zbigniew Czarnuch.

Krystyna Kamińska

Fot. Grażyna Kostkiewicz-Górska

1-Portret-na-dworcu.jpg
12Wystawa-sztuki.jpg
2-Twierdza-wewnatrz.jpg
3-Budynek-muzuem-miasta.jpg
4-Albrecht-Niedzwiedz.jpg
5-Macewy.jpg
6-Pomniki-ksiazat.jpg
7-Pomniki-ksiazt-2.jpg
8-Wystawa-zdjec-pomnikow.jpg
9-Pomnik-glowa-Lenina.jpg
w.jpg
zz.jpg