W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Florentyny, Ligii, Leona , 28 czerwca 2017

W Żelazowej Woli powinien być każdy Polak

2017-03-10

Tu urodził się Fryderyk Chopin i stąd wywiódł swoją niezwykłą muzykę. Do tego miejsca przyjeżdżają turyści z całego świata, a w restauracji napisy są – oprócz języków europejskich – po japońsku, chińsku i koreańsku. 

medium_news_header_17781.jpg

Hrabiostwo Skarbkowie wybierają Żelazową Wolę

Po niezwykle atrakcyjnym i kosztownym karnawale 1806 roku hrabia Franciszek Skarbek zdecydował, że tym razem rodzina nie pojedzie do swojego głównego majątku w Izbicy na Kujawach, a do skromniejszego, ale pięknie położonego nad rzeką Utratą dworu w Żelazowej Woli. Z ich dziećmi pojechał – oczywiście – guwerner, kawaler z Francji, Mikołaj Chopin. Tam w prowadzeniu gospodarstwa pomagała daleka krewna Skarbków, zubożała szlachcianka – Justyna Krzyżanowska. Francuz miał już 37 lat, panna 24. W sam raz na małżeństwo. Zawarli je 2 czerwca 1806 roku w kościele parafialnym w Brochowie, wsi oddalonej od Żelazowej Woli około 10 kilometrów. Państwo Chopinowie zamieszkali w oficynie tuż obok pałacu. Co prawda razem z rodziną Skarbków od czasu do czasu przenosili się z mieszkaniem do Warszawy, ale na pewno tutaj, w Żelazowej Woli, w 1810 roku urodził się ich syn – Fryderyk. Były to trudne lata, okres wojen napoleońskich, niepokojów, przemarszów wojsk, ale także nadziei związanej z utworzeniem Księstwa Warszawskiego.

Nie ma już pałacu, w którym mieszkali hrabiostwo Skarbkowie, a uchowała się jedna z dwóch, skromna oficyna, w której mieszkali państwo Chopinowie. Dziś to Dom Urodzenia Fryderyka Chopina, cel odwiedzin tysięcy wycieczek i indywidualnych turystów.

Dom Urodzenia Fryderyka Chopina

Parterowy dom pomalowany na biało z wysokim dachem. Dwie kolumienki przy wejściu są nowym pomysłem, nie było ich tutaj wcześniej, ale wpisują się w architekturę polskich szlacheckich dworków. Zaledwie kilka pokoi, niewiele eksponatów z epoki. Celem wystroju było stworzenie atmosfery życia w skromnym dworku z początków XIX wieku. W największym pokoju, w którym urodził się Fryderyk, na dwa przedmioty zwrócono uwagę kierując snopy światła: na młodzieńcze popiersie kompozytora i na zabytkowy fortepian. Oprócz tych symbolicznych przedmiotów, w pokoju urodzenia przyciąga wzrok belkowanie sufitu z barwnymi malunkami o ludowym charakterze. Dwór to już, czy jeszcze wiejska chałupa?

W sąsiednim pokoju stoi drugi fortepian – współczesny. Od maja do października, w weekendy o 12.00 i o 15.00 znakomici pianiści grają utwory Chopina raz na starym, a raz na nowym fortepianie. Przez otwarte okna muzyka płynie do parku otaczającego dworek i dalej w świat.

Wszędzie polonezy, mazurki, walce

W Żelazowej Woli byliśmy na początku marca. O tej porze nie ma jeszcze koncertów, ale w całym parku słychać polonezy, mazurki, walce, preludia Chopina dyskretnie emitowane z niewidocznych głośników. Była piękne pogoda, niebieskie niebo, całkiem ciepłe słońce. Spokój parku, stylowe ławki, muzyka – wszystko sprzyjało zadumie: jak to się stało, że urodzony w tej chałupce chłopaczek, który wyjechał z Polski do Paryża mając zaledwie 20 lat, dał całemu światu kwintesencję polskiej kultury. I po ponad 200 latach wielbią go ludzie na całym świecie.

Bardzo ładny jest park w Żelazowej Woli, pełen oryginalnych drzew i krzewów, a mimo to najważniejsza okazuje się stara wierzba, mocno już spróchniała, ale ciągle wypuszczająca nowe pędy. Stoi nad rzeką Utratą, całkiem tu szeroką, z dwoma ładnymi mostkami.

W 2010 roku przeprowadzono renowację Domu Urodzenia i parku, a także zbudowano pawilony wzdłuż ulic na linii granicznej parku. Tworzą jakby mur. Od strony jezdni są z polnego kamienia, a od strony parku przeszklone, aby zieleń wprost wchodziła do wewnątrz. Tu znajdują się punkty obsługi gości: kasa, sklep z chopinowskimi gadżetami, także bar kawowy, restauracja i sala koncertowa. Byliśmy w niedzielę przed południem, ale wtedy jeszcze nie dało się kupić niczego do jedzenia ani do picia.

„Przepis na kompot”

Na szczęście, bo gdyby się dało tam wypić kawę, pewnie byśmy nie odkryli sąsiedniej restauracji o oryginalnej nazwie „Przepis na kompot”. To duży obiekt z wieloma salami do konsumpcji, urządzony niezwykle oryginalnie. Ma się wrażenie wejścia do ogromnej spiżarni w zasobnym, wiejskim dworze. Tysiące słoiczków z konfiturami, kompotami, zaprawami, nalewkami do kupienia na pamiątkę. Na stołach kosze z jabłkami – można jeść do woli. Jadłospis tradycyjny, polski, a wszystkie potrawy przyrządzane na miejscu: nawet makaron do pomidorowej taki, jak u prababci. To tutaj na drzwiach zobaczyłam napisy w aż trzech azjatyckich językach. Przed nami byłą tu wycieczka z Korei. Podobno jedli po kilka potraw i wykupili mnóstwo słoiczków. „Przepis na kompot” swoim osadzeniem w polskiej tradycji jest znakomitym dopełnieniem wysokiej kultury, którą po sąsiedzku daje nam wielki Chopin. 

Do Warszawy, do Paryża

Państwo Chopinowie wyprowadzili się z Żelazowej Woli we wrześniu 1810 roku, bo Mikołaj Chopin objął stanowisko kolaboratora w Liceum Warszawskim i rodzina zamieszkała w Pałacu Saskim w Warszawie. Była to nieco niższa funkcja niż profesor. Stanowisko profesora języka francuskiego w tymże liceum ojciec Fryderyka objął w 1814 roku, a tym samym rodzina weszła do elity miasta Warszawy. Mimo ścisłych związków z miastem rodzice wraz synem i trzema córkami w lecie wyjeżdżali do podwarszawskich krewnych, najczęściej do położonej ma Mazowszu Szafarni, gdzie słuchał ludowej polskiej muzyki. Z Żelazowej Woli i z tejże Szafarni Fryderyk zabrał wrażliwość na polską kulturę i zawiózł ją najpierw do Paryża, a potem rozniosła się ona po całym świecie. 

22 lutego czy 1 marca?

Tego, że Fryderyk Chopin urodził się w 1810 roku, nikt nie kwestionuje. Trudniej o zgodę, którego dnia. Sam kompozytor, a także rodzina, podawali dzień 1 marca i tego dnia co roku urodziny są obchodzone w Żelazowej Woli. Tymczasem w aktach parafii w Brochowie znajduje się taki zapis: Roku tysiąc osiemsetnego dziesiątego, dnia dwudziestego trzeciego miesiąca kwietnia, o godzinie trzeciej po południu. Przed nami, proboszczem brochowskim sprawującym obowiązki urzędnika stanu cywilnego gminy parafii brochowskiej powiatu sochaczewskiego w departamencie warszawskim, stawili się Mikołaj Chopyn, ojciec, lat mający czterdzieści, w wsi Żelazowej Woli zamieszkały, i okazał nam dziecię płci męskiej, które urodziło się w domu jego w dniu dwudziestego drugiego miesiąca lutego o godzinie szóstej wieczorem roku bieżącego, oświadczając, iż jest spłodzone z niego i Justyny z Krzyżanowskich, liczącej lat dwadzieścia osiem, jego małżonki, i że życzeniem jego jest nadać mu dwa imiona, Fryderyk Franciszek.

Pada tu dzienna data urodzenia Fryderyka jako 22 lutego. Natomiast dwa miesiące później, 23 kwietnia tego roku, w drugi dzień Wielkanocy, przywieziono do brochowskiego kościoła dwumiesięczne dziecko, aby je ochrzcić. Zgodnie z niedawno wprowadzonym w Księstwie Warszawskim Kodeksem Napoleońskim, zostało ono wpisane do księgi Urzędu Stanu Cywilnego, czyli świeckiej księgi z rejestracją urodzeń, małżeństw i zgonów, którą prowadził proboszcz. Ta metryka spisana jest po polsku, a jej dopełnieniem jest poniższy tekst: Po uczynieniu powyższego oświadczenia i okazaniu nam dziecięcia, w przytomności Józefa Wyrzykowskiego, ekonoma liczącego lat trzydzieści óśm, tudzież Fryderyka Geszta, który rok czterdziesty skończył, obydwóch w wsi Żelazowej Woli zamieszkałych. Ojciec i obadwa świadkowie po przeczytaniu niniejszego aktu urodzenia stawającym wyznali, iż pisać umieją. My akt niniejszy podpisaliśmy. Ksiądz Jan Duchnowski, proboszcz brochowski sprawujący obowiązki urzędnika stanu cywilnego; Mikołaj Chopin, ojciec. 

Natomiast w Księdze Ochrzczonych znajduje się inny wpis datowany na ten sam dzień 23 kwietnia 1810 roku. To dokument chrztu spisany po łacinie.  Małego Fryderyka ochrzcił ks. Józef Morawski, wikariusz parafii. I dlatego w Brochowie urodziny Fryderyka Chopina obchodzone są co roku 22 lutego.

W aktach parafii brochowskiej znajdują się jeszcze inne dokumenty związane z rodziną Chopinów. Tu w 1806 roku brali ślub rodzice Fryderyka, a 22 listopada 1932 roku jego starsza siostra Ludwika tu zawarła związek małżeński z Józefem Kalasantym Jędrzejewiczem. Wszystkie te wydarzenia upamiętniają tablice z czerwonego marmuru.

Nie tylko Chopin

Do Brochowa przyjeżdża się głownie dla Chopina, ale to miejsce bardzo ciekawe, bo przegląda się w nim historia Polski. Ta gminna wieś leży na zachodnim Mazowszu, tuż obok granicy Kampinoskiego Parku Narodowego, a przez jej teren przepływa rzeka Bzura. Pozostawmy daleką historię osadnictwa słowiańskiego i scalania ziem w państwo mazowieckie. Prześledźmy tylko bliższą historię:

Najważniejszy kościół

Najważniejszym zabytkiem wsi jest kościół wybudowany w latach 1551-1561 przez Jana Brochowskiego, warszawskiego wojskiego. Ma on formę kościoła-twierdzy. Z daleka robią wrażenie monumentalne ceglane mury i trzy wieże-baszty ze stanowiskami strzelniczymi połączone gankiem strzeleckim, biegnącym nad nawami bocznymi. Teren otoczono murem ze strzelnicami i czterema piętrowymi bastionami. Architektem i budowniczym obiektu był Jan Baptysta z Wenecji, włoski murator osiadły na stałe w Płocku, budowniczy warszawskiego barbakanu i kilku kościołów na Mazowszu. Może dziwić taka warowna budowla wzniesiona tam, gdzie nie było wrogów, a rozwój artylerii sprawił, że takie obiekty straciły już swoją funkcję. W Brochowie uznaje się, że pomysł takiego kościoła był czystą fanaberią właściciela, formą pokazania własnej wielkości. W 1661 roku, po bezpotomnej śmierci właściciela, Brochów działem spadkowym przeszedł na Agnieszkę Lasocką z domu Brochowską, żonę Olbrachta Adriana Lasockiego herbu Dołęga. Rodzina ta posiadała dobra brochowskie do 1938 roku.

Na początku I wojny światowej kościół został znacznie zniszczony. Odbudowano go w latach 1924 – 1927, ale do dawnej świetności było daleko. Podczas II wojny kościół tak bardzo nie ucierpiał, jednak czas i brak remontów spowodowały, że w latach 90. stan jego był bardzo zły. Proboszcz prowadził starania o remont, ale dopiero ogłoszenie przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego roku 2010 Rokiem Chopinowskim dało brochowskiej bazylice możliwość restauracji utraconego w 1915 roku wystroju wnętrza. W kronice kościoła napisano: Świątynia odzyskała swój blask dzięki 200. rocznicy urodzin dziecięcia, ochrzczonego tu jako Fryderyk Franciszek 23 kwietnia 1810 roku, syna Mikołaja Chopina i Justyny z Krzyżanowskich

Szczegółowa historia kościoła oraz skany wszystkich dokumentów związanych z brochowskim kościołem na stronie internetowej http://brochow-parafia.pl/fryderyk-chopin. Znakomitą przewodniczką po brochowskiej historii była p. dr Marta Przygoda-Stelmach.

Wcześniej Chopiniana

Przed wycieczką do Żelazowej Woli i Brochowa byliśmy w Teatrze Wielkim w Warszawie na przedstawieniu baletowym składających się z trzech części. Pierwszą były „Chopiniana”, czyli suita baletowa opracowana przez znakomitego choreografa Michaiła Fokina do utworów Chopina. Baletnice w zwiewnych, białych sukniach, płynęły na pointach w rytmie poloneza, walca, mazurka. Klasyczne w formie, było to piękne widowisko.

Drugą część wieczoru wypełniło znane „Bolero” Ravela, do którego nową choreografię opracował dyrektor Narodowego Baletu – Krzysztof Pastor. Niezwykle sprawnie wykonane widowisko baletowe.

Trzecia część pt. „Chroma” była bardzo nowoczesnym opracowaniem baletowym do równie zaskakującej muzyki. 

Krótko: trzy rodzaje muzyki i trzy odmiany baletu. Łącznie – ładne, doskonałe artystycznie przedstawienie.

***

W Warszawie, Żelazowej Woli i Brochowie, a jeszcze także w Radziejowicach byli członkowie i sympatycy Zakładowego Oddziału PTTK Stilon. Wycieczkę zorganizowała Maria Karbowska i była to jej 52. „wycieczka muzyczna”. W 2017 roku Zakładowy Oddział PTTK obchodzi swoje 50-lecie. Uroczystości zaplanowano na koniec września.

           

Krystyna Kamińska

Brochow-2-Kopiowanie.jpg
Brochow-3.jpg
Brochow-w-holdzie-Kopiowanie.jpg
Chopin-mlody-Kopiowanie.jpg
Chopoin-pion-Kopiowanie.jpg
Dom-tyl.jpg
Dom-urodzenia.jpg
Most-nad-Utrata.jpg
Potrtety-rodziny-Kopiowanie.jpg
Potrtey-Chopina-Kopiowanie.jpg
Wierzby.jpg