W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Na szlaku »
Sławy, Sławosza, Żelisławy , 23 lipca 2017

Do końskiego cmentarza, miasta Jana Keplera i poczty dyliżansowej

2017-05-03

Już tylko koński cmentarz, jedyny taki w Polsce jest wystarczającym powodem, aby pojechać do zamku Kliczków.

medium_news_header_18281.jpg

Szlak wiedzie przez dwa ślicznej urody i pełne zabytków miasta.

Aby zobaczyć jedyny w Polsce cmentarz, na którym znów chowa się konie, trzeba się wybrać na Dolny Śląsk. Od pewnego czasu to magiczna, jak dla mnie miejsce, ściąga prawdziwe tłumy zaciekawionych. I choć na cmentarzu są zaledwie trzy nagrobki, w tym jeden całkiem nowy, to jednak warto mieć świadomość, że takie miejsca, a właściwie jedno, jest.

Kliczków, zamek nad Kwisą i z ciekawostkami

Największą ciekawostką Kliczkowa, oprócz pięknego zamku, dziś luksusowego hotelu jest cmentarz koński. Powstał on w 1887 roku decyzją właściciela zamku w Kliczkowie Fryderyka zu Solms-Barutha, który zlecił architektowi Edwardowi Petzoldowi przebudowę zamku i parku.

Dziś cmentarz liczy tylko trzy nagrobki. Na najstarszym napisy są tak zatarte, że nieczytelne. Na drugim można się doczytać, że leży tu koń Juno zmarły w 1939. Natomiast na najnowszym przeczytać można, że spoczywa tu Zacateca, klacz rycerska Zamku w Kliczkowie, zmarła w 2009 roku.

Do cmentarza łatwo trafić, a jakby kto miał wątpliwości, to drogę wskażą bardzo miłe panie recepcjonistki z hotelu zamkowego. Miejsce robi olbrzymie wrażenie, bo rzadko kogo było stać na taki gest, aby postawić nagrobek swojemu koniowi.

Sam zamek, oczywiście wielokrotnie przebudowywany, pochodzi z końcówki XIII wieku. Ufundował go książę Bolko I Surowy z linii książąt świdnicko-jaworskich. Twierdza usytuowana na wysokim brzegi rzeki Kwisy miała strzec książęcych włości przed najazdami Czechów. Właścicielami byli także von Promnitzowie, z którymi na tym szlaku spotkamy się jeszcze kilka razy. Od połowy XVIII wieku zamek należał do rodu zu Solms-Baruth. Rodzina straciła go w 1943 roku, po nieudanym zamachu na Hitlera. Po wojnie zamek kilka razy zmieniał właścicieli, aż po przełomie demokratycznym poszedł w prywatne ręce i stał się luksusowym, pięknym hotelem, który na dodatek cieszy się dużym powodzeniem.

Po wypiciu kawy czas w drogę. Szlak wiedzie do Żagania.

W gościnnych progach księżnej Doroty

Z Kliczkowa do Żagania to żabi skoczek. Jak chce legenda, miasto założyła księżniczka Żaganna, córkę Wandy, wnuczkę króla Kraka. Prawda jest jednak nieco inna, bo miasto powstało na początku XIII wieku z nadania księcia Henryka Brodatego i było nadaniem lennym dla klasztoru w Lubiążu. Już wiek później miasto było siedzibą osobnego księstwa żagańskiego. W połowie XIV wieku miasto i całe księstwo zostało sprzedane saksońskim Wettynom, a ci z kolei sprzedali je Albrechtowi Wallensteinowi. W 1785 księstwo przeszło w posiadanie Piotra Birona, księcia kurlandzkiego. W latach 1842-1862 za czasów panowania księżnej Doroty de Talleyrand-Périgord, najmłodszej córki Birona, Żagań stał się ważnym ośrodkiem życia kulturalnego i politycznego o znaczeniu ponadregionalnym. W mieście przebywały wówczas takie sławy jak Ferenc Liszt, Božena Němcová czy Honoré de Balzac. Potomkowie Birona rządzili Żaganiem do 1935 roku, kiedy to władze III Rzeszy skonfiskowały pałac książęcy, a samego księcia Bosona II uznały za wroga państwa i pozbawiły obywatelstwa.

Podczas II wojny miasto zostało bardzo mocno zniszczone. Jednak cudem ocalał pałac księżnej Doroty, dziś siedziba wielu instytucji stojąca w przepięknym parku nad kanałem rzeki Bóbr. Poza tym w mieście warto zajrzeć do kościoła poagustiańskiego, który wraz pozostałymi zabudowaniami i bajeczną biblioteka wpisany jest na listę skarbów kultury polskiej. Zresztą w mieście jest wiele innych ciekawych miejsc, jak choćby pomnik astronoma Jana Keplera, który tu mieszkał i tu powstały zręby pod jego najważniejsze dzieło dotyczące ruchu planet. Ale też stoi chyba pierwszy pomnik niedźwiedzia Wojtka, którego kupili w Iranie żołnierze II Korpusu dowodzonego przez generała Władysława Andersa. Niedźwiadek urósł na niedźwiedzia przysposobionego do walki. Nosił skrzynki z amunicją pod Monte Cassino, no zasłużył się ogromnie.

Po zwiedzeniu centrum warto podjechać do jenieckich obozów Stalagu VIIIC oraz Stalagu Luft III, gdzie w 1944 miała miejsce Wielka ucieczka 80 lotników, z których 50 rozstrzelano potem na mocy rozkazu Hitlera, znanego jako Sagan-Befehl. Jest tu świetne muzeum ze znakomitymi przewodnikami.

Czas na Żary i kompozytora

Z Żagania ruszamy do Żar. Nazwa miasta po raz pierwszy pojawia się w „Kronice” Thietmatra z Merseburga, tej samej, w której jest mowa o bitwie pod Cedynią. Prawa miejskie oparte na tzw. prawie magdeburskim Żary uzyskały w 1260 roku wraz z licznymi przywilejami. Burzliwa historia sprawiła, że miasto często zmieniało przynależność państwową. Władali nim Piastowie Śląscy, Czesi, Węgrzy, elektorowie sascy – elekcyjni królowie polscy.

Właścicielami Żar byli: Dewinowie, Packowie, Bibersteinowie oraz Promnitzowie, których okazałe rezydencje przetrwały do dziś w różnym stanie, w tym okazały ale pozostający w ruinie pałac w samym centrum miasta.

Podczas II wojny światowej Żary ucierpiały bardzo, ale trzeba przyznać, że obecnie zrobiono wiele, aby miało klimat. Stylizowane kamienice, piękne elewacje powodują, że spacer po centrum jest wybitnie satysfakcjonujący.

Na starym rynku można przysiąść na ławeczce Georga Philipa Telemanna, wybitnego kompozytora doby baroku, który na zaproszenie hrabiego Erdmanna II von Promitz przez cztery lata na początku XVIII wieku mieszkał w Żarach.

Zresztą w Żarach jest bardzo wiele różnych zabytków, w tym kilka kościołów, synagoga, czynna, warto zaznaczyć, dwa kirkuty, obwarowania miejskie.

Tu kończy się nasz szlak. Warto wstąpić na kawę do jednej z licznych w mieście cukierni i ruszyć w drogę powrotną.

Na szlak wybrali się ludzie z klubu Nasza Chata wraz z przyjaciółmi, a pisząca te słowa gadała cały czas, bo była pilotką.

Renata Ochwat

Warto wiedzieć

Dorota de Taleyrand Perigord nie tylko było mecenaską kultury w Żaganiu. Przez wiele lat była także towarzyszką życia hrabiego Karola de Talleyrand-Périgord, księcia Benewentu, ministra spraw zagranicznych Francji, jednego z najpotężniejszych ludzi swojej epoki. Prywatnie był to stryj jej męża. Arcyciekawe życie wybitnej i przy okazji pięknej księżnej opisał Jerzy Piotr Majchrzak w książce „...więcej niż życie. Dorota Talleyrand-Perigord i jej czasy”, Żagań 2004.

W Żaganiu znajduje się potężna jednostka wojskowa, obecnie jest to miejsce, w którym stacjonują oddziały wojsk amerykańskich z korpusu NATO.

W Żarach można obejrzeć nad siedzibą Poczty Polskiej w Rynku ciekawy znak – to świadectwo, iż istniał tu w czasach saskich Wettynów przystanek dyliżansów na królewskim trakcie łączącym Drezno z Warszawą.

W Żarach mieszka nieliczna w Polsce grupa Żydów tworzących Żydowską Gminę Wyznaniową. Dlatego działa tu czynna synagoga oraz czynny cmentarz obrządku judaistycznego.

Żary i Żagań leżą obecnie na terenie województwa lubuskiego. Warto jednak pamiętać, iż historycznie są to miejscowości należące do Dolnego Śląska. Dopiero zmiany po II wojnie światowej sprawiły, iż zostały oderwane od swojej macierzystej ziemi.

Promnitzowie, których spotykamy na tym szlaku, mają także związki z Gorzowem. To ten ród był fundatorem prezbiterium gorzowskiej katedry. Co zresztą zaświadcza cegła z ich znakami rodowymi, jaką można zobaczyć w murze. 

Kliczkow-Zagan-Zary-1.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-11.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-12.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-13.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-14.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-15.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-16.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-2.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-3.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-4.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-5.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-6.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-7.JPG
Kliczkow-Zagan-Zary-9.JPG